Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

 

 

Gdy testowałem poprzednią generację i20 jedyne skojarzenia, które przychodziły mi do głowy to pudełko lub  prawo jazdy. Na szczęście Hyundai nie stoi w miejscu i nowe i20 to nieźle wyglądające auto segmentu B, a nie malutka puszka!

 

Jak to teraz jest modne, nowa generacja urosła (wymiary: 4035x1734x1474). Dzięki temu pozwoliło to wygospodarować więcej miejsca w środku, ale także ciekawszy design. Mimo iż na zdjęciach widzicie popularny, srebrny lakier (bardzo praktyczny – powoli się brudzi) to nowoczesne, płynne linie (fluid culture) czynią karoserię i20 bardzo atrakcyjną.

 

Zwłaszcza gdy popatrzymy na auto od przodu. Duży grill, halogeny przeciwmgielne lub reflektory z LEDami (do jazdy dziennej) nadają autu charakteru. Ciekawe są same światła przednie, które posiadają kierunkowskazy od wewnątrz, a nie tradycyjnie od zewnątrz („kierunki” są również na lusterkach).

 

 

Niestety odwagi projektantom wystarczyło jedynie na przód auta. Tył samochodu przypomina resztę gamy i niczym się nie wyróżnia – kształty są po prostu ok. Małe szaleństwo można zauważyć patrząc na i20 z profilu. Mianowicie jest to lakierowany na czarno słupek C, niczym w Audi R8 – to główny wyróżnik i20 z reszty modeli. Czy potrzebny? Kwestia gustu… Podobno optycznie wydłuża samochód.

 

 

 

Jako, że auto urosło pojawiło się więcej miejsca w samej kabinie. Oczywiście w miarę rozsądku. Na tylnej kanapie usiądzie spokojnie dwójka, nawet wysokich, osób (rozstaw osi równy 2570 mm). Za nimi zmieszczą się bagaże o wielkości 326 litrów (30 więcej niż w poprzednim i20). Kufer posiada również haczyki, rzepy oraz podwójną podłogę, a także miejsce na koło zapasowe. Dość sporo jak na auto miejskie.

 

Osoby z przodu oprócz przestrzeni będą mogły cieszyć się z wygodnych i dobrze trzymających foteli, które zaraz po wejściu zaskoczyły mnie pozytywnie. Regulowane są manualnie, ale to nic - przecież to segment B. Niestety twarde plastiki o potocznej fakturze niszczą wrażenia estetyczne. Chyba, że zdecydujemy się na warianty kolorystyczne (4 do wyboru), które oprócz tapicerki na siedzeniach obejmują również deskę rozdzielczą. Na plus ogólny odbiór poprawiają lakierowane, plastikowe wstawki oraz dobre spasowanie tego materiału. Ponadto układ konsoli centralnej lub wielofunkcyjnej kierownicy jest prosty i ergonomiczny.

 

 

 

Za pomocą samej kierownicy możemy skorzystać z tempomatu, łącza Bluetooth, radia CD/MP3/USB lub po prostu komputera pokładowego. Opcjonalną klimatyzację obsłużymy manualnie. Dla wymagających Hyundai przygotował nawet podgrzewaną kierownicę lub szyberdach albo wyświetlacz multimedialny z nawigacją. Ciekawym rozwiązaniem jest uchwyt na telefon, który jednocześnie jest również ładowarką samochodową. Ta stacja dokująca może zastąpić wówczas nawigację, a jest sporo tańsza.

 

Co jednak gdy skupiamy się bardziej na technice niż designie? Hyundai przemodelował i20 również pod blachą. Twarde zawieszenie posiada nowe, tylne amortyzatory, a bardziej precyzyjny układ kierowniczy potrzebuje jedynie 2,7 obrotu kierownicy między skrajnymi przełożeniami. O ile druga rzecz w aucie miejskim jest oczekiwana to takim samochodem chce się podróżować komfortowo, a zwłaszcza na tylnej kanapie może być to trudne.

 

Pod maską również znajdziemy zmiany. Jeździłem 84-konną „benzyną” o pojemności 1,25 litra. Razem z 5-biegową manualną skrzynią silnik był bardzo cichy. Niestety brakowało mu elastyczności powyżej 90 km/h, aczkolwiek na miasto w zupełności wystarczy. Oczywiście do wyboru mamy również inne silniki benzynowe lub dieslowe, a w odmianie motoru o pojemności 1,4 litra znajdziemy nawet skrzynię z 6 przełożeniami. Szkoda, że tylko tam, bo spisałaby się również w innych odmianach.

 

 

Na szczęście Hyundai już w kolejnym modelu pokazuje ekonomiczność swoich jednostek. I20 na 100-kilometrowej trasie spaliło średnio 6,4 litra „95”. Jak na już nie tak mały samochód i warunki testowe jest to świetny wynik.

 

Jeśli to jednak dla Was za mało to Hyundai już za kilka tygodni przedstawi i20 Coupe (podobno dla młodych), a jeszcze później w tym roku, całkiem nowy i rewolucyjny 1-litrowy silnik GDI, który uzupełni gamę motorów koreańskiego producenta.

 

 

Podsumowując i20 wyszedł Hyundaiowi bardzo pozytywnie i gruntownie wydoroślał od poprzedniej generacji. Przestał być nijaki, a to nieoczywiste w segmencie B. Z bazową ceną w okolicach 44 tysięcy złotych jest w stanie zainteresować zarówno floty, jak i klientów indywidualnych, których życzymy producentowi jak najwięcej.

 

Konrad Stopa

 

Kopiowanie bez zgody autora i auto-strefa.pl zabronione.

 

 

Więcej z kategorii Prezentacje

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole