Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

Zdjęcia: Mariusz Zmysłowski oraz Paweł Kaczor

 

 

 

Choć nowy rok rozpoczął się już ponad 4 miesiące temu zima nadal nie odpuszcza. Skoro jest tak uparta to w oczekiwaniu na wiosenne drogowe szaleństwa pozostańmy nadal w depresyjnych klimatach. W okresie zimowym niewątpliwie najbardziej aktywny jest styczeń. Miesiąc ten od dawna w większości kultur to czas podsumowań, noworocznych postanowień. Jest to również miesiąc, w którym dochodzi do największej liczby samobójstw. Nie ma się co dziwić. Po noworocznej nocy będąc na fali euforii obiecujemy sobie wiele. Rzeczywistość jednak często bywa brutalna. Początkowo niewiele osób przejmuje się chwilowymi niepowodzeniami. Jednak gdy zbliżamy się do końca miesiąca nadchodzi załamanie. Okazuje się, że z noworocznych postanowień niewiele wyszło. Nie udało nam się rzucić palenia, mało tego, próbując to zrobić zachowywaliśmy się jak Doktor Jekyll i Mr Hyde przez co naraziliśmy się najbliższemu otoczeniu. Nie udało się także zrzucić zbędnych kilogramów, a tym którzy próbowali przestać palić nawet przybyło. Zabrakło nam odwagi żeby poprosić szefa o podwyżkę. Przychodzą pierwsze wezwania do zapłaty za świąteczno-sylwestrowe wymachiwanie kartą kredytową gdzie popadnie. I do tego ten ciągły brak słońca, wstawanie po ciemku, wracanie do domu po ciemku, zimno, mokro – syf. Ogólnie mówiąc atmosfera stycznia sucks. Totalny dół przypada na poniedziałek ostatniego pełnego tygodnia stycznia. W kulturze jest już znany jako Blue Monday. To właśnie tego dnia najwięcej osób postanawia strzelić gola do własnej bramki i oddać mecz walkowerem. Ostatni poniedziałek stycznia mamy już za sobą i szczerze mówiąc nie bardzo interesowałem się ilością samobójstw. Pochłonięty byłem nowym lekarstwem na wszelkie smutki. Mamy dla Was prozak na kółkach. Tabletki szczęścia, które sprawiają, że problemy uchodzą w niepamięć i wraca nam chęć życia. Proponujemy Wam trzy cuda, które każdego dnia udowadniają, że warto żyć i cieszyć się życiem. Abarth 500 Esseesse, Golf VI R i Citroen DS3 Racing – jeżdżące bomby endorfinowe. Ale po kolei. Najpierw niepozorny Abarth. Czerwone, uśmiechnięte miejskie autko.

 



Abarth 500 Esseesse

Z zewnątrz

Abarth 500 to jeden z ładniejszych samochodów na rynku, a wersja Esseesse to jego najlepsze wydanie. Jest to na pewno samochód, za którym większość przechodniów, oraz innych kierowców będzie się oglądać. Samochód wyróżnia się praktycznie wszystkim. Ostry czerwony kolor, białe sportowe naklejki z napisem Abarth (tak żeby nie było złudzeń) pociągnięte przez całą długość samochodu oraz, co rzadko widuje się na drogach aż cztery rury wydechowe. Całości dopełnia spoiler będący przedłużeniem dachu. Autko z każdej strony krzyczy „abarth, abarth, abarth” i myślę, że z ilością emblematów trochę przesadzili. Doliczyłem się sześciu, z czego po dwa umieszczone są na każdym boku samochodu – znaczek przy drzwiach oraz wspomniana wcześniej naklejka. Gdyby dodać do tego jeszcze skorpiony umieszczone na białych szprychowych felgach dochodzimy do 10 znaczków na jednym małym autku. Ktoś musiał być naprawdę dumny z tego, co stworzył.

Wnętrze

Nie oszukujmy się rodzina limuzyna to to nie jest. Sportowy charakter auta podkreśla praktycznie wszystko. Kubełkowe fotele, obszyta czarną skórą z czerwoną nicią kierownica (podobnie drążek zmiany biegów i hamulec ręczny), wskaźnik doładowania, a także czerwone wstawki na kokpicie. Jedyną rzeczą, która mnie razi są tetrisowe, wielkie piksele na wyświetlaczu, ale w tym samochodzie przecież nie o to chodzi. Co do miejsca w samochodzie... dla dwóch osób jest go w sam raz i myślę, że to wystarczy, bo nie jest to samochód do wspólnego podróżowania z kompletem pasażerów.

Właściwości jezdne

160 KM w samochodzie, który waży niewiele ponad tonę (1035 kg), a przy tym ma krótki rozstaw osi to totalne szaleństwo. Obłęd wzmaga również moment obrotowy 230 Nm dostępny już przy 3000 obrotów. Samochód przyśpiesza do 100-tki w 7,4 sekundy, a to naprawdę szybko. Biegi zmienia się bardzo lekko i precyzyjnie, a z wciśniętym gazem i pięciokrotnym poruszeniem drążka autko rozpędza się do 211 km/h. 500-tką jeździ się rewelacyjnie, choć nieustannie trzeba być czujnym. Prowadzenie, przyśpieszenie, dźwięk generowany przez silnik i tłumik naprawdę cieszą. Jedyną wadą tego potwora jest jego niewielki bak, zaledwie 35 litrów. Średnie spalanie w mieście przy jeździe dającej radość wynosi nieco ponad 11 litrów. W trasie nietrudno zejść poniżej 7, średnio jednak spalanie utrzymuje się na poziomie około 8 litrów, a to powoduje częste wizyty na stacji benzynowej. Jednak pamiętajmy o tym, że jeździmy autem nietypowym, więc zazdrosne spojrzenia innych kierowców przy dystrybutorze mamy gwarantowane. Uważam też, że spalanie na poziomie około 8 litrów to niewielka cena biorąc pod uwagę przyjemność z jazdy.

 

 

Citroen DS3 Racing

Z zewnątrz

Citroen jak dla mnie jest „odrobinę” zbyt krzykliwy. Sama linia nadwozia każdemu powinna przypaść do gustu, szczególnie sporych rozmiarów przedni grill znamionujący dużą moc. DS3 balansuje na pograniczu kiczu i dobrego smaku. Dach, lusterka i felgi pomalowane w kontrastowe krzykliwe kolory sprawiają, że na widok sportowego Citroena można się trochę skrzywić. DS3 wymaga ciągłego przypominania sobie, że jest to samochód sportowy, a w tego typu pojazdach wygląd przynajmniej częściowo jest sprawą drugorzędną.

Wnętrze

Tutaj jest już naprawdę dobrze. Wnętrze DS3 najbardziej przypadło mi do gustu. Wstawki w krzykliwych kolorach owszem mogą trochę razić, ale całość i tak prezentuje się znakomicie. Na pochwałę zasługuje tutaj praktycznie wszystko. Kubełkowe fotele, które są – jak zresztą w większości francuskich samochodów – przewygodne i świetnie trzymające na zakrętach. Całości dopełniają cyfrowe zegary, które wyglądem pozostawiają Fiata 500 daleko w tyle. Warto też zwrócić uwagę na podsufitkę, która w tym wypadku jest w kolorze czarnym. Wnętrze naprawdę zachęca do jak najdłuższego w nim przebywania.

Właściwości jezdne

Tutaj stosunek mocy do wagi (1100 kg) auta naprawdę czuć. Samochód napędza niewielki silnik o standardowej pojemności 1.6 l, ale nie dajcie się zwieść, DS3 pchają do przodu 202 konie mechaniczne, a maksymalny moment to 275 Nm. Duży moment sprawia, że samochód dynamicznie przyspiesza już od najniższych obrotów. Przyśpieszenie najłatwiej zobrazować to zwykłym manewrem wyprzedzania. Przy 2000 obrotów bez problemu z miejsca bez rozpędu wyprzedzisz jeden, dwa samochody. Przy 3000 samochód i TIRA. A najprzyjemniej – choć niestety nie trwa to długo, bo wyprzedzane pojazdy momentalnie znikają – przyśpiesza się od 4000 obrotów, tutaj już spokojnie możemy się pokusić o bezpieczne wyprzedzenie 2-3 litewskich tirów. Samochód zachęca do późnego zmieniania biegów. Przyśpieszenie, oraz dźwięk jaki generuje silnik w górnym zakresie obrotów dają naprawdę dużego kopa adrenaliny. Skacząc od jedynki do szóstki z gazem w podłodze rozpędzimy DS3 do prędkości 235 km/h, a to już się czuje. Wprawnemu kierowcy zaznajomionemu już ze specyfiką auta rozbujanie samochodu do 100 km/h zajmuje zaledwie 6,5 sekundy. Naprawdę trzeba uważać. Prowadzenie samochodu również wymaga wprawy. Choć każdy metr przejeżdżamy pod czujnym okiem kontroli trakcji należy pozostawać czujnym. Samochód trochę słabo poprzez kierownicę przekazuje kierowcy informacje płynące z kół, przez co DS3 trzeba chwilę pojeździć żeby go wyczuć. Kiedy już poczujemy się pewnie możemy jednym ruchem wyłączyć całkowicie kontrolę trakcji  i zabawa rozpoczyna się na nowo. Do zabawy zachęca też niskie spalanie. Podczas dynamicznej jazdy z częstym i długim przekraczaniem 5 a nawet 6 tys. obrotów DSC3 Racing spalił około 8,5 l benzyny na 100 km a to naprawdę śmieszna cena za uśmiech utrzymujący się na twarzy na długo po skończeniu jazdy.

 

 

Volksagen Golf R 2.0 TSI 270KM DSG 4Motion

Ostatni i jednocześnie najmocniejszy powód do nie odbierania sobie życia.

Z zewnątrz

Volkswagen przyzwyczaił nas już do umiarkowanego polotu stylistycznego. Golf R nie jest tak krzykliwy jak Fiat 500, czy Citroen DS3 i na pewno nie wzbudza tak wielkich emocji u przechodniów jak włoskie i francuskie „pigułki szczęścia”. Nadrabia to jednak podczas jazdy, bo dźwięk generowany przez silnik i układ wydechowy przyciąga spojrzenia. Z zewnątrz od standardowej wersji Golf R różni się niewiele. Na zwykłą, znaną praktycznie każdemu „Kowalską” odmianę nałożono body kit, samochód wsadzono na powiększone felgi, z tyłu dołożono centralnie umieszczony podwójny wydech, a na koniec położono wisienkę w postaci emblematu „R” tak żeby nie było złudzeń, że poruszamy się samochodem wyjątkowym.

Wnętrze

Wnętrze podobnie jak cała stylistyka samochodu pozbawione jest wszelkich udziwnień.  Nie można jednak na nic narzekać. Wszystko jest przejrzyste, znajduje się we właściwym miejscu. W samochodzie siedzi się rewelacyjnie. Na uwagę zasługują rewelacyjne fotele, które choć nie tak sportowe jak w przypadku Fiata i Citroena również dobrze trzymają w zakrętach, a przy tym nie są męczące przy dłuższych trasach. Wnętrze Golfa R poza brakiem finezji przypada do gustu. Wydaje się być najlepiej wykonane, a oko cieszą delikatne i podnoszące estetykę szczegóły. Nie wiem, czy to tylko moje odczucie, ale Golf R najbardziej zachęca do jazdy. Chodzi mi o to, że wsiadając do Fiata 500 nie do końca bierzemy go na serio. Z kolei przed DS3 Racing czuje się „respekt”, ponieważ jego wnętrze jest odrobinę przytłaczające, mniej przyjazne i wymaga pewnego przyzwyczajenia.
 
 

 

Właściwości jezdne

Golf jest zdecydowanie najcięższym z testowanych samochodów. Waży prawie półtorej tony (1466), dodajmy do tego kierowcę, ewentualnych pasażerów, bagaże i wartość ta rośnie do prawie dwóch ton. Nie myślcie jednak, że samochód jest ociężały. Choć jest najcięższy to jednak wyposażono go w najmocniejszy silnik spośród testowanych aut. Golfa R napędza 2-litrowy silnik o mocy 270 KM. Pozwala to na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 5,5 sekundy. Golfem również pojedziemy najszybciej. Przy sprzyjających warunkach można go rozpędzić do 250 km/h. Informację tę podaję głównie jako ciekawostkę, bo w naszych realiach przy fotoradarowej nagonce raczej niewielu kierowców zdecyduje się to zweryfikować. Samo prowadzenie pojazdu jest rewelacyjne. Golf cechuje idealna twardość zawieszenia. Nie jest ono ani za twarde, ani za miękkie. Można powiedzieć, że z testowanych egzemplarzy właśnie ten samochód jest najbezpieczniejszy. Nie jest tak dziki jak Fiat 500, ani tak podsterowny jak Citroen DS3. Golf R to auto dla „sportowców”, którzy osiągnęli już wiek, w którym przestaje się bagatelizować zagrożenia. Za nadrabianie braku umiejętności trzeba jednak sporo zapłacić. Golf jest niemal dwukrotnie droższy od Fiata 500.

Okiem przedsiębiorcy

Testowane samochody biorąc pod uwagę ich praktyczność nie należą do tanich. Decydując się na Abartha 500 Esseesse musimy się liczyć z wydatkiem 80 tys. zł. Z tej kwoty raczej ciężko będzie coś „urwać”, bo na chwilę obecną na ten model Fiat nie ma żadnej oferty rabatowej. A to dopiero początek.. Citroen DS3 Racing to już wydatek rzędu 125 tys. zł. Oferta rabatowa również nie jest zbyt szeroka. Kupując sportowego Citroena możemy liczyć na 5% rabatu. Citroen nadrabia to szeroką ofertą kredytową zarówno dla firm jak i osób fizycznych. Golf VI to zdecydowanie najdroższa forma poprawiania sobie humoru. Decydując się na jego zakup musimy być gotowi wyłożyć około 150 tys. zł. W momencie, kiedy czytacie ten test, nie znajdziecie już Golfa R w salonach. Nie ma go już w żadnym cenniku.

 

 

Podsumowanie

Każdy z testowanych samochodów to lider w swojej klasie cenowej. Trudno jednoznacznie wskazać, który z nich jest najbardziej wart zakupu. Najlepiej mieć po prostu wszystkie trzy. Każdy na inną okazję. Abarth 500 Esseesse to idealna zabawka, w której możemy poczuć się jak w gokarcie, ale przy dłuższych trasach może być uciążliwy. Citroen DS3 jest samochodem nieprzeciętnym o zdecydowanie najbardziej przyciągającej wzrok stylistyce. Golf VI R z całej trójki jest najbardziej praktyczny, dzięki czemu najbardziej nadaje się do codziennego użytku.

 

 

źródłoauto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!

Więcej z kategorii Porównania

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole