Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

Autor oraz zdjęcia: Łukasz Kamiński

 

 

            

 

"Urban Cruiser" to w wolnym tłumaczeniu "miejski krążownik" - a więc auto stworzone do walk ze stricte metropolijnymi warunkami w większym (docelowo wyższym) opakowaniu niż produkty konkurencyjnych marek. Czy jest coś naprawdę w tym przepełnionym marketingowym chwytem przekazie? A może to kolejny pojedynek o poziom przerostu formy nad treścią?

Nasze prześwietlenie japońskiego auta zaczniemy tradycyjnie od oceny stylizacji samochodu. Wszelkie rankingi badające pozycję nowych pojazdów na rynku mówią, iż przeszło 3/4 wyborów kupna danego auta podejmowanych jest po pierwszym kontakcie wzrokowym. Czy Azjaci postarali się przyciągnąć wzrok osób szukających niewielkiego samochodu o nowoczesnej sylwetce?

 

              

 

Pierwsze co rzuca się w oczy to wyłupiaste przednie reflektory, które zostały umiejscowione dość wysoko. Podobne wrażenie sprawia poziom, na którym zamontowano kilkuczęściowy grill. Wszystkie te zabiegi stylistyczne frontu mają przekonać potencjalnych nabywców, że to właśnie w Urban Cruiserze poczują się bezpiecznie na ulicach każdego miasta. Mamy tutaj swego rodzaju miszmasz, ponieważ oba zderzaki oraz ogólna kubatura samochodu przywodzi na myśl auta terenowe. Idąc za ciosem - to własnie SUV'y niejako upodabniane są do pojazdów dzielnie radzących sobie poza utwardzonym gruntem, jednak dzielące z nimi w zasadzie tylko stylizację. Siedzimy nieco wyżej, ogrom przestrzeni w każdym kierunku... - nie inaczej jest w Toyocie, jednak tutaj mamy do czynienia z SUV'em w skali mikro. Tylna część pojazdu to już zgoła odmienny charakter - mamy tutaj pewien stopień sportowego zacięcia - mocno ścięta tylna klapa z zaakcentowanym spoilerem na szczycie oraz sylwetka karoserii rozszerzająca się ku dołowi. Mamy też mikroskopijną szybę (przez którą jednak widać wystarczająco dużo) z wycieraczką długości dłoni dorosłego człowieka. Co się dzieje, gdy spojrzymy na samochód od profilu? Spore jak na tak małe auto, 16-calowe felgi cieszą oko, ale gdy zwrócimy uwagę na karoserię, to zorientujemy się, iż samochód jest... nieco nieproporcjonalny. Wydaje się wyższy i szerszy niż dłuższy (393 cm), jednak to tylko złudzenie, a przekonamy się o tym wsiadając do wnętrza Toyoty Urban Cruiser.

A zanim się do niego dostaniemy, słów kilka o kluczyku - ten od Skody Fabii sprzed dekady wygląda bardziej nowocześnie. W środku mamy starą szkołę Toyoty. Czujemy się jak w Yarisie sprzed kilku ładnych lat (kto zdawał egzamin na prawo jazdy na tymże wozie, wie o czym piszę). Teoretycznie wszystko jest na swoim miejscu i nie powinno nic sprawić problemu. Co z praktyką? Generalnie ciężko się pogubić, bo zbyt wiele do obsługi tutaj nie mamy. Niezbyt rozbudowane fabryczne audio (nasz egzemplarz nie został wyposażony w opcjonalną nawigację satelitarną), niżej panel sterowania klimatyzacją i... to by było na tyle. Czy to wada? Nie do końca. Pamiętajmy o przeznaczeniu tego samochodu (a przynajmniej o tym, co próbują nam wmówić ludzie odpowiedzialni za marketing marki) - jeśli pojazd ma być użytkowany głównie w mieście, to niczego więcej prócz wygodnych foteli, klimatyzacji i względnie dobrego radia nam nie potrzeba. No, może przyjemnym udogodnieniem byłyby chociażby elektrycznie sterowane fotele, czy więcej poręcznych kieszeni na drobiazgi (okulary, płyty CD), których tak mocno oczekujemy szczególnie w aucie miejskim. A skoro przy wygodzie jesteśmy - wbrew pozorom Urban Cruiser nie jest aż tak małym wozem. 600-kilometrowa podróż w 4 dorosłe osoby nie była horrorem - owszem, są auta wygodniejsze, jednak nie w tym segmencie. Moje nieproporcjonalne ciało, którego większa część przypada na długość nóg, odnajduje się w większości aut. W Toyocie nie było inaczej - bez problemu można znaleźć odpowiednią pozycję, przynajmniej jeśli chodzi o fotele pierwszego rzędu. Na tylnej kanapie nie ma już tak kolorowo. Dzięki kwadratowej sylwetce auta, z miejscem na głowę nie powinno być problemu, z kolei wygospodarowana przestrzeń na nogi zależy od tego, kto siedzi przed nami. Ogromnym plusem jest za to regulowany kąt oparcia tylnej kanapy oraz możliwość przesunięcia jej nawet o 15 cm. Ogólnie rzecz biorąc stwierdzam, iż Toyota pod względem wygody zajmowania miejsc, nie ma się czego wstydzić.

 

                    

 

Pozostając przy walorach użytkowych pojazdów, zaczniemy od kilku nieco irytujących drobiazgów. Po pierwsze - guzik, dzięki któremu zmieniamy informacje wyświetlane na komputerze pokładowym między zegarami. Toyotami jeżdżę bardzo rzadko i zawsze byłem przyzwyczajony do operowania tymi opcjami z pozycji którejś dźwigni na kolumnie lub guzików na kierownicy - tutaj mamy po prostu kompletnie niewidoczny malutki przycisk nad samym wyświetlaczem. Oprócz przeciętnej jakości plastików oraz braku tempomatu (zapewne tylko w naszej wersji, acz uważam, iż powoli powinien być to standard) mocno przeszkadza hałas, jaki dobiega do kabiny pasażerskiej powyżej 120 km/h. Odważę się porównać ten dźwięk do poziomu głośności, jaki możemy zaobserwować obecnie w autobusach miejskich. Taki stan rzeczy zapewne ma zachęcać, by motoru nie kręcić wysoko, ale o tym za chwilę. Wśród ubogiego wyposażenia testowanego egzemplarza Urban Cruisera zauważam moduł Bluetooth - niestety, z żadnym z trzech telefonów nie udało mu się połączyć. Niedopracowanie systemu? Zapewne. Podobnie jest zresztą z informacją dotyczącą rezerwowej ilości paliwa. Do moich uszu nie dobiegł żaden sygnał informujący, iż poziom oleju napędowego w baku zbliża się do minimum - po dwóch 'kreskach' na wskaźniku, pojawiła się niepokojąco migająca jedna. Zerknąłem w instrukcję, skąd dowiedziałem się, iż przy jej stanie, komputer pokładowy wskazuje orientacyjną odległość, jaką możemy pokonać na owej 'kresce' - pełny nadziei po wyjątkowo oszczędnej jeździe w trasie, zerkam na wskazania elektroniki - zasięg 9 km. Udało mi się dojechać na 'zerze' do najbliższej stacji, po czym okazało się, że do 42-litrowego zbiornika, wchodzi zaledwie 39 litrów... kto tu z kogo drwi? Okazuje się, że instrukcja obsługi, wskazania komputera oraz ludzki instynkt prowadzenia samochodu to trzy odmienne kryteria oceny sytuacji. Pomijam już fakt, że kiedy następnego dnia zasięg wskazywał 39 km, po dotankowaniu, każdy przejechany kilometr nadal "ubywał" i w efekcie przejechałem jakieś 200 km z zasięgiem "zero" (przy czym zbiornik paliwa pokazywał jeszcze trzy z ośmiu kresek). Mały szczegół, ale strasznie dekoncentrujący podczas jazdy. Zanim napiszę o podróżowaniu, warto wspomnieć o bezwładnie poruszającej się części tylnej "półki" - nie położymy tam nic, a jeśli się odważymy, to za chwilę znajdzie się to w bagażniku. A skoro o nim mowa - 314 (a przy maksymalnie odsuniętej kanapie - 388) litrów to wynik bardzo dobry jak na ten segment. Konkurenci z pewnością nie oferują więcej. Kufer przy okazji jest foremny, co pozwala na szczelne wypełnienie go wakacyjnym bagażem.

 

              

 

Czy ktoś odważy się wybrać na wakacyjną eskapadę Toyotą Urban Cruiser? Załadowani po dach - ruszamy. Najpierw jazda przez miasto - samochód prowadzi się rewelacyjnie. Dzięki niewielkim gabarytom, auto jest bardzo przewidywalne. Prowadzi się wyjątkowo dobrze, a nie jak można by się spodziewać po tak wysokim pojeździe. Przednia oś jest wprawiana w ruch dzięki 90-konnemu wysokoprężnemu silnikowi D-4D. Motor charakteryzuje się umiarkowanym spalaniem (w mieście przy spokojnej jeździe okolice 6 litrów) oraz przyjemną kulturą pracy. Co prawda czas 12,5 sekundy, po którym osiągniemy pierwszą setkę nie jest najciekawszym fragmentem literatury dostarczanej przez producenta, jednak w rzeczywistości auto wydaje się być szybsze. Kiedy wyjedziemy w trasę, okaże się, że silnik przynosi jeszcze więcej radości z jazdy. Niespełna 1300 kg masy własnej pozwala na żwawe poruszanie się nawet przy teoretycznie niezbyt mocnym silniku wysokoprężnym. Jego kolejną zaletą jest świetna elastyczność (z pewnością po części dzięki ogromnemu jak na tak małe auto momentowi obrotowemu równemu 205 Nm), pozwalająca płynnie przyśpieszyć niemal z każdego biegu, o ile obroty przekroczą wartość 2000. Wcześniej jest długo, długo nic, które przy pomocy 6-biegowej manualnej przekładni, pozwala jednak utrzymać średnie spalanie w trasie na niewiarygodnym wręcz poziomie 4.8 litra na setkę (przy 4 dorosłych osobach + bagaż!). W komfortowym podróżowaniu przeszkadza jedynie brak podłokietnika. Irytujący bywa również czujnik niezapięcia pasów na tylnej kanapie - bywa, że "krzyczy", kiedy nikogo z tyłu nie ma, a często milczy, gdy ktoś podróżuje nieprzypięty. Warto wspomnieć również, iż nasz egzemplarz został wyposażony w opcjonalny system dołączanego napędu tylnej osi. Udało mi się sprawdzić jego działanie na wilgotnej leśnej ścieżce - spisał się rewelacyjnie. Auto prowadzi się przewidywalnie, nie jest mu straszny nawet piach o głębokości kilkunastu centymetrów.

 

           

 

Czy Urban Cruiser to pojazd godny polecenia? Biorąc pod uwagę niewielkie gabaryty, a przy tym pojemność jego kabiny, elastyczny i oszczędny silnik oraz nowoczesny design, z pewnością ludziom rozglądającym się za takim autem już cieknie ślinka. Urban Cruiser nie jest jednak autem tanim. Podstawowa wersja Luna z benzynowym motorem o pojemności 1,3 i napędzaną przednią osią kosztuje 67 200 zł. Citroen za podobne pieniądze oferuje (według mnie) bardziej dopracowaną C3, za 65 400 zł otrzymamy z kolei kontrowersyjnego Nissana Juke w bogatszej wersji Acenta. Toyota postawiła poprzeczkę cenową na podobnym poziomie, co samo auto. Płacąc więcej podróżujemy nieco wyżej od konkurencji, jednak to nie jedyna zaleta Toyoty. Auto broni się rewelacyjnym silnikiem i to właśnie tutaj stawiałbym krzyżyk, jeśli chodzi o różową drogę do sukcesu japońskiego producenta w segmencie B.

 

Zapraszamy do komentowania testu na forumsamochodowe.com.

 

 

Dane techniczne Toyota Urban Cruiser 1.4 D-4D 4x4 Sol
Silnik turbodiesel, R4, 8 zaw.
Typ zasilania paliwem bezpośredni Common Rail
Pojemność 1364 cm³
Moc maksymalna 66 kW (90 KM), 3800 obr/min
Maks. moment obrotowy 205 Nm, 1800 - 2800 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Zbiornik paliwa 42 l
Napęd 4x4
Wymiary (./szer./wys.) 3930 x 1725 x 1540 mm
Masa własna / ładowność 1250 / 450 kg
Pojemność bagażnika / po złożeniu siedzeń 314 / 388 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie  5,8 / 4,4 / 4,5 ( średnie testu: 5,0 )
Emisja CO2 130 g/km
Prędkość maksymalna 175 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 12,5 s
Cena wersji podstawowej 79 100 zł (1.4 D-4D 4x2 Luna)
Cena wersji testowej 93 100

 

 

źródłoauto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole