Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

Autor: Marcin Witkowski

Zdjęcia: Konrad Smoliński

 

 

 

Kilka słów wstępu...

Przed napisaniem tych słów długo zastanawiałem się kto jest grupą docelowych klientów małego Volvo. Wiecie co? Dalej nie mam pojęcia, przeczytajcie, a będziecie wiedzieć dlaczego.

Do testów dostałem auto w najbardziej ekologicznej wersji, czyli z Dieslem o pojemności 1.6 litra, funkcją start - stop nazywaną w nomenklaturze marki „DrivE” i oponami o niskich oporach toczenia. Auto było tak ekologiczne, że w środku nie znalazłem ani trochę pięknego drewienka znanego między innymi z większych modeli Volvo, były za to połacie szarego plastiku, całe szczęście miękkiego. Wróćmy jednak do sedna sprawy. Zanim otrzymałem fikuśny plastikowy kluczyk do c30, myślałem, że opisanie tego auta będzie jak przysłowiowa bułka z masłem , ot po prostu zaszufladkuje, je jako kolejną damską torebeczkę, czy też jak kto woli wózek na zakupy. Niestety Ci przebiegli Szwedzi udaremnili moje plany, małe Volvo jest czymś znacznie więcej niż damskim wozidełkiem i wtedy zaczęły się schody.

 

 

Pierwsze wrażenie

Najpierw przyjrzałem się c30 z zewnątrz, miałem nadzieje, że auto będzie chociaż brzydkie i byłoby po problemie skupiłbym się na tym jak bardzo kompakt z Göteborgu jest paskudny i mógłbym spać spokojnie. Jednak szwedzki maluch po faceliftingu, podoba się chyba każdemu, przynajmniej z przodu, tył budzi nieco kontrowersji, najgorsze jest to, że dla mnie jest po prostu ładny i niestandardowy. Ponadto nawiązuje do starego P1800 (poprzednika 480 i c30), którym przed laty Roger Moore jeździł w serialu „Święty”, to dodaje mu jeszcze więcej szlachetnych genów i tworzy atmosferę „kultowości”. Felgi mają ciekawy wzór i możemy mieć pewność, że nie zobaczymy podobnych w innym aucie. Klapę bagażnika stanowi jedynie tylna szyba, co jest pomysłem totalnie niepraktycznym, nie dość, że bagażnik jest wielkości pudełka zapałek to jeszcze mamy do niego dostęp jedynie przez igielne ucho. Tylko co z tego, to rozwiązanie nie ma być wcale praktyczne, a swoje zadanie czyli wyglądać efektownie i przywoływać nostalgiczne wspomnienia spełnia w 100%, no i nikt przecież nie będzie woził tym autem szafy z Ikei.

 

 

W końcu jakiś błąd!

No właśnie a propos Ikei przejdźmy do środka. Tak jak już wspomniałem moim oczom ukazał się prawdziwy szwedzki potop szarego plastiku, który mimo, że w większości miękki to jednak jest dziwny w dotyku. Z resztą wszystko oprócz kierownicy i lewarka zmiany biegów jest tu dziwne w dotyku, a to za sprawą zastosowania ekologicznych odpornych na brudzenie się materiałów. Aha i stwierdzenie „dziwne w dotyku” wcale nie oznacza nieprzyjemne, wszystko jest w jak najlepszym porządku jeśli o to chodzi. Ponadto kierownica mimo, że stylistykę ma nudną niczym serial „Patrz jak rośnie trawa” to wprost idealnie leży w dłoni i jest bardzo przyjemna w dotyku. Wspomaganie ma dobrze dobraną siłę, przez co małe volvo prowadzi się bardzo pewnie i w każdej chwili wiemy dokładnie co dzieje się z przednimi kołami, to sprawia, że jazda po zakrętach może być prawdziwą przyjemnością. Ogólnie rzecz biorąc stylistyka wnętrza małego Szweda nie powala. To co widzimy z perspektywy kierowcy to stonowany skandynawski minimalizm, uporządkowany, aż do bólu. Mimo wszystko jest w tym coś ujmującego, co sprawiło, że za kierownicą c30 czułem się dobrze, spokojnie i po prostu bezpiecznie, brawa dla Volvo.

Miejsca w środku wbrew pozorom nie brakuje, 4 osoby nie będą sobie przeszkadzały w czasie podróży, oczywiście nie oczekujcie przestrzeni dużych jak na stepach w Mongolii, ale jak na tak małe auto nasi oziębli bracia z północy wygospodarowali naprawdę sporo miejsca. Jedynie naprawdę wysokie osoby mogą narzekać na brak miejsca nad głową i to tylko jeśli usiądą na tylnych siedzeniach, za kierownicą każdy znajdzie odpowiednie dla siebie ustawienie fotela. Umówmy się nie wiem dla kogo jest to auto, tym niemniej jestem pewien, że nie dla koszykarzy. Co do fotela kierowcy trochę rozczarował mnie brak elektrycznej regulacji w aucie takiej klasy jak volvo. Natomiast kompletnym faux pas Szwedów są siedzenia, które nie posiadają pamięci ustawień, w aucie za 80 tysięcy złotych to wprost niedopuszczalne, za to c30 należy się minus wielki jak z Warszawy do Sztokholmu!

 

 

Czysta przyjemność prowadzenia

 Zostawmy jednak te nazwijmy to pieszczotliwie „potknięcia” i przejdźmy do najprzyjemniejszego, czyli do wrażeń z jazdy. Ce trzydziestka jak przystało na małe auto miejskie jest bardzo zwinne i łatwo wyczuć zewnętrze wymiary auta, między innymi dzięki dużym szybom przednim i bocznym. Zawieszenie jest zestrojone dosyć twardo jednak nie na tyle, abyśmy odczuwali dyskomfort podczas jazdy nawet po polskich bezdrożach. Najmniejsze volvo nie przechyla sie w zakrętach i nie „płuży” przodem, a to jak powszechnie wiadomo główną bolączką większości dzisiejszych kompaktów, Szwedzi poradzili sobie z tym problemem rzec można niemal wzorowo. Nad naszym bezpieczeństwem czuwa układ kontroli trakcji DSTC czyli odpowiednik ESP. Elektroniczny pomocnik reaguje dosyć szybko i w gwałtowny sposób sprowadza nas na prawidłowy tor jazdy. DSTC wkracza do akcji według mnie chyba trochę zbyt stanowczo, jednakże takie właśnie są auta szwedzkiego producenta, który nie bez kozery cieszy się mianem twórcy najbezpieczniejszych samochodów świata. W stosunku do swoich klientów Volvo zachowuje się troszkę jak nadopiekuncza matka, co dla mniej doświadczonych kierowców będzie niewątpliwie plusem. Cała reszta, która chce sprawdzić na co stać małego skandynawa ma możliwość całkowitej dezaktywacji elektronicznego kagańca, chociaż w wypadku ekologicznej wersji c30 sądzę, że ta opcja będzie używana raczej tylko w najważniejsze święta państwowe i kościelne. Zdecydowanie częściej potencjalni klienci Volvo będą używać systemu „DrivE”, który swoim działaniem obejmuje funkcję start-stop oraz kolejnego elektronicznego suflera podpowiadającego nam kiedy zmienić bieg, żeby było najekonomiczniej i najekologiczniej. Dzięki tym wszystkim częściom składowym to znaczy: mały, ale wystarczająco dynamiczny silnik diesla, system drivE i oponom o niskim oporom toczenia, ce trzydziestka potrafi być naprawdę oszczędnym autem. W trasie zejście do, a nawet poniżęj 3,8 litra na setkę nie jest specjalnym wyczynem i żeby to osiągnąć nie musimy się wcale poruszać w tępie lodowca spływającego w dół fiordu. Sprawa ma się nieco inaczej w mieście, tam przy średnio dynamicznej jeździe spalanie będzie się wachać miedzy 5,5 a 6,5 litra na 100km, generalnie gdybym się postarał to udałoby mi sie zejść do 4,5 litra ale taka jazda nie miałaby zbyt wiele wspólnego z przyjemnością. Podsumowując reklama widniejąca na boku testowanego egzemplarza w której producent obiecuje spalanie na poziomie 4,5 litra na setkę w w cyklu mieszanym i niską emisje CO2 nie jest kłamstwem, więc aktywiści greenpeace, którzy dostaną od bogatego taty takie auto mogą spać spokojnie, bez obaw, że przez ich dojazdy na parady protestacyjne umrze ostatni żuczek na Fidżi.

 

 

Rozwiązanie problemu!

Wróćmy jednak do mojego problemu, czyli pytania dla kogo właściwie jest to auto. Bez wątpienia c30 to nie damska torebeczka, ani typowe auto dla kobiet, młody mężczyzna mieszkający w dużym mieście i prowadzący aktywny styl życia też będzie się czuł w nim jak łoś w samym środku szwedzkiej tundry, czyli jednym słowem doskonale. Nasz testowy szwed bezdyskusyjnie nie nadaje się na auto nawet dla małej rodziny, ale nie ukrywa tego i nie próbuje lansować się jako auto dla każdego. To jednak dalej nie wyjaśnia kto jest grupą docelowych klientów dla następcy poczciwej 480tki. Doznałem olśnienia czekając na zmianę świateł, kiedy obok mnie podjechało podobne c30, tylko w wersji sprzed faceliftingu. W środku siedziała para młodych ludzi w wieku około 27 lat, zadowoleni z życia, uśmiechnięci, bez wątpienia majętni, ale jednocześnie nie afiszujący się ze swoimi pieniędzmi i właśnie dla takich ludzi jest to auto. Młodzi, piękni, bogaci i dobrze wychowani, czerpiący radość życia pełnymi garściami, a przy tym zatroskani losami naszej zanieczyszczonej planety im wszystkim c30 będzie się jawić jako auto idealne. I wiecie co? Będą bardzo blisko prawdy...

 

 

Dane techniczne Volvo C30 1.6D DRIVe START-STOP Kinetic
Silnik turbodiesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwem wtrysk bezpośredni
Pojemność 1560 cm³
Moc maksymalna 109 KM, 4000 obr/min
Maks. moment obrotowy 240 Nm, 1750 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 5 biegowa
Zbiornik paliwa 52 l
Napęd napędzane koła przednie
Wymiary (dł./szer./wys.) 4266 x 1782 x 1447 mm
Masa własna 1445 kg
Pojemność bagażnika 278 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie  4,6 / 3,3 / 3,8
Emisja CO2 99 g/km
Prędkość maksymalna 190 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 11,3 s
Cena wersji podstawowej 81 800 zł
Cena wersji testowej 87 520 zł

 

 

źródło: auto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole