Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

Autor: Michał Bińczycki

Zdjęcia: Arkadiusz Barański

 

 

 

Kto z nas nie marzy o pięknym amerykańskim klasyku? Zamiar ten jest często przeganiany z głowy myślami o leciwych, naturalnie awaryjnych podzespołach. Dla szczęśliwców jest proste rozwiązanie - kupno takiej dużej zabawki o przeznaczeniu samochodu weekendowego. Co jeśli stoimy u progu decyzji o kupnie nowego samochodu, a ma to być wóz o przeznaczeniu całorocznym i kroplę w czarze goryczy przelewa słówko „ rodzinnym”? Na nic wówczas ślęczenia nad ogłoszeniami współczesnych muscle carów czy tym bardziej rozmyślania o ich historii związanej z poprzednikami - „jeżdżącymi legendami”, które przy zetknięciu przyprawiają facetów o szybsze bicie serca, a u kobiet wywołują zalotne uśmiechy. Na nic również dywagacje na temat wymiaru szczęśliwości - jest cholernie subiektywna i zależy od nas samych .. W nowym mustangu poczujesz się jak przerośnięty playboy z nadszarpniętym budżetem, a o Corvette zapomnij, najlepiej jeszcze zanim zaczniesz o niej myśleć. Załamujemy bezradnie rączki i decydujemy się na zakup “powszedniaka”, którego warianty kolorystyczne i wyposażenia dodatkowego możemy porównać przechadzając się ulicami miast. Czy zew przygody i cheć wybicia się z szarego tłumu nadal nie dają nam spokoju ?

Naturalnym jest, iż jeśli coś spełnia kilka warunków, na dodatek przeciwstawnych sobie, nie może w żadnym z nich przodować. Jeśli nadal jesteście zainteresowani kierunkiem, w którym zmierza ten artykuł zapraszam do salonu Chryslera na jazdę próbną modelem 300C Touring w pakiecie SRT.

Wspomniany wóz łączy elementy, o których czytaliście. Najlepiej zacznijmy od początku...

 

 

Rodowód

Pierwszy C-300 (tak, to nie pomyłka, dzisiejsza nazwa została użyta przemiennie) zjechał z taśmy produkcyjnej w 1955 r. Dysponował silnikiem o pojemności 5400 cm 3 w przyjemnym dla uszu i ducha układzie V8. Gabarytami odstraszał fanów mikrusów, przekraczał pięć metrów długości, przy czym zachowywał osiągi na tyle, aby na krótko po premierze ustanowić nowy rekord prędkości na imprezie w Daytona Beach.

 

       

 

Wrażenia estetyczne

Po załatwieniu formalności, na salonowym placu moim oczom ukazał sie wóz z charakterem, który na żywo wypada o wiele korzystniej niż na zdjęciach. Prawdopodobnie dlatego, iż jak każdy inny godny reprezentant motoryzacji amerykańskiej onieśmiela nas gabarytami. Mógłbym się zastanawiać czy to przypadkiem nie elegancki czarny karawan. Jednak tylko przez chwilę. Już po kilku spojrzeniach nie mam wątpliwości, że to kombi, to nie auto do zadań specjalnych, a uosobienie tego co w amerykańskiej motoryzacji najlepsze. Dodatkowo obute jest w sportowe szaty, które sprawiają, że ten “kolos” wygląda naprawdę zadziornie. Jeśli pozostawicie swoje 300C Touring w pakiecie SRT na ulicy, przechodniów będą zaskakiwać 20 calowe obręcze, łączące elegancję ze sportowym charakterem i dumnie okalające je poszerzane błotniki. Dzięki temu zabiegowi wóz wydaje się być optycznie niższy i szerszy. Złowrogo połyskujące końcówki wydechu i znaczek SRT Design na tylnej klapie czy wrażenie optycznie “napompowanego” nie pozostawią wątpliwości, że ten słoń w ulicznym zgiełku będzie sobie radził jak zwierz swobodnie przemieszczający się przez otwarte przestrzenie stepów, a nie jak pośród składu porcelany.

 

 

Użytkowanie

Po odblokowaniu zamków Chrysler zaprosił mnie do środka mrugnięciem kierunkowskazów i snopem niebieskiego światła dobiegającym z przednich lamp za sprawą reflektorów ksenonowych. Oszczędni funkcję tę mogą wyłączyć po kilku prostych manewrach na czytelnym komputerze samochodowym. Po otwarciu masywnych drzwi niczym bram twierdzy, do wnętrza zaproszą nas ogromne, naprawdę wygodne fotele z pakietu SRT, poszyte błyszczącą skórą z wstawkami Alcantary - rozwiązanie zapobiega nadmiernemu poceniu się. Dla gadżeciarzy przyjemna niespodzianka ! Na przednich progach widniejące logo Chryslera zostało podświetlone jasnoniebieskim światłem.. Gdy rozsiadłem się wygodnie, moją uwagę przykuł sprzęt audio - multimedialny Boston Acoustic z wbudowanym dyskiem twardym. Pozwala on przechowywać i odtwarzać ulubione kawałki muzyki czy fotografie za pośrednictwem uniwersalnego z nazwy i praktyki gniazda USB. Od strony audio 300C zadowoli wybrednych, ogłuszy amatorów słuchania na pełnym zakresie mocy - nie stanowi to problemu, plastiki nie trzeszczą. Nie usatysfakcjonuje zaś melomanów – wydaje się nie radzić sobie z sopranami. Sprzęt zawiera wbudowaną, przejrzystą nawigację, która znakomicie radzi sobie na polskich drogach i której obsługa nie sprawi najmniejszego problemu, pod warunkiem, że zrozumiemy komunikaty, bo te docierają do nas w języku angielskim - przedstawiciel nie zadbał o język ojczysty. Wspomniane plastiki są akceptowalne, ich jakość odbiega od powszechnie kojarzonej amerykańskiej tandety, jednak nie dorównuje europejczykom z tej klasy.

Zamykam drzwi, zerkam na otoczenie poprzez “oszczędne” połacie szkła tworzące okna niczym w średniowiecznej warowni i odpalam silnik. Opisywany model to wariant diesel o pojemności 2987ccm w technologii Common Rail zapewniającej 218KM I należyty moment obrotowy 510Nm osiągany przy zakresie obrotów zbliżonym do ciągnika siodłowego, to jest 1600 obr. / min.

 

             

 

Charakterystyczny gang “ropniaka” jest słyszalny do momentu pierwszego dodania gazu. Na wyższych od neutralnych obrotach, silnik wspaniale pomrukuje, pozwalając zapomnieć o dieslowskim cięciu kosztów podróży i tym samym hołdując amerykańskim zwyczajom. Osiągi tego wozu nie pokrywają się z pierwszym wrażeniem towarzyszącym nam przy oględzinach, jednak pozory mylą. W tym przypadku podwójnie, bo i koszta podróży są zupełnie inne niż mogłoby się wydawać. “Spaślak” osiąga pierwszą setkę w nieco poniżej 9 sek. Przyśpiesza żwawo bez oporów do 190km/h, by piąć się dalej pod coraz bardziej stromą granicę prędkości wyznaczoną przez producenta. Pomimo swoich gabarytów apetyt na paliwo utrzymuje na doskonałym poziomie. Jadąc w trasie po drogach krajowych spalanie kształtuje się w granicach 7,5l/100Km. Pomykając żwawiej przez autostrady, spalanie delikatnie przekroczy 8 litrów. Cykl miejski wypada w przedziale 12-13l / 100Km- tutaj masa daje o sobie znać. Prowadząc 300C w trasie, czułem się naprawdę komfortowo. Niezależne zawieszenie i 20 calowe felgi z dobranym ogumieniem sprawiały, iż wóz wydawał się przeskakiwać drobne nierówności. Gorzej sprawy miały się przy dużych prędkościach i silnym wietrze, kiedy to kierowcy towarzyszy uczucie “kołysania się budy” jak na okręcie przecinającym fale, za sprawą którego zdecydowanie zdejmujemy nogę z gazu. Przyczyną jest charakterystyka zawieszenia, które zostało ukierunkowane w stronę komfortu, a nie sportu. W mieście Chrysler sprawia, iż przez zgiełk przebijamy się delikatnie odcięci od otoczenia, manewrowanie nie należy do najuciążliwszych za sprawą szerokiego promienia skrętu jednak samo parkowanie to nie lada wyzwanie. No, chyba, że wóz wyposażony jest w system kontroli parkowania. Testowany model posiadał takowy. Na jego funkcjonowanie składało się po sześć czujników z przodu i tyłu pojazdu. System precyzyjnie informował mnie za pośrednictwem sygnałów dźwiękowych i świetlnych o odległościach jakie pozostały do przedniej i tylnej strefy zderzaków, włączając ich boki w sposób naprawdę przejrzysty. Tylne okno w modelu Touring znajduje się na tyle daleko od kierowcy i na tyle wysoko od podłoża, że opisywany system wydaje się być niezbędny do użytkowania samochodu na co dzień w realiach miejskich. Pojemność ładunkowa wynosi 630 litrów, by po złożeniu tylnych siedzeń osiągnąć 2026 litrów.

 

              

 

Werdykt

Podsumowując Chrysler 300C Touring 3.0 CRD SRT Design to propozycja specyficznego wozu z duszą i charakterem dla wąskiej grupy klientów z oczekiwaniami, o których pisałem we wstępie. Odpowiedź na pytanie, czy warta uwagi, gdy europejska konkurencja w podobnych przedziałach cenowych oferuje lepszą jakość wykonania, odczuwalne bardziej precyzyjne zawieszenia i większą bezawaryjność, pozostawiam wam.

Dodatkowe wyposażenie

- Pakiet SOUND II - system multimedialny uconnect gps z nawigacją, 6,5" ekranem dotykowym i 30 GB dyskiem twardym, system komunikacji bezprzewodowej uconnect phone, lusterko wsteczne z automatycznym ściemnianiem i wbudowanym mikrofonem, uniwersalny interfejs (9 214zł).

- Pakiet SRT DESIGN - 20" aluminiowe polerowane obręcze kół, opony Goodyear Eagle 245/45R20, sportowe kubełkowe fotele przednie, skórzane pokrycie siedzeń z zamszowym wykończeniem, skórzane koło kierownicy, klamki drzwi w kolorze nadwozia, lusterka boczne w kolorze nadwozia, grafitowe wykończenie elementów wnętrza, elektrycznie składane lusterka boczne (20 020zł).

- Lakier metaliczny lub perłowy (3 868zł).

 

 

Dane techniczne Chrysler 300C Touring 3.0 CRD SRT-Design
Silnik turbodiesel, V6, 24 zaw.
Typ zasilania paliwem wtrysk Common Rail
Pojemność 2987 cm³
Moc maksymalna 160 kW (218 KM), 3800 obr/min
Maks. moment obrotowy 510 Nm, 1600 - 2800 obr/min
Skrzynia biegów automatyczna, 5 biegowa
Zbiornik paliwa 71 l
Napęd napędzane koła tylne
Wymiary (dł./szer./wys.) 5015 x 1880 x 1535 mm
Masa własna 1901 kg
Pojemność bagażnika 630 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie  10,9 / 6,8 / 8,3
Emisja CO2 220 g/km
Prędkość maksymalna 230 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 8,6 s
Cena wersji podstawowej 193 046 zł
Cena wersji testowej 226 148 zł

 

 

źródło: auto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole