Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

 

Nadeszła pora na nieco odświeżony, ale jednak klasyk. Trudno wyobrazić sobie firmę Renault bez Clio w ofercie. Odkąd autko zostało zaprezentowane pierwszy raz nieprzerwanie cieszy się popularnością. O jego uznaniu świadczy chociażby to, że już dwa razy przyznano mu nagrodę samochodu roku. Nowe Clio jest kolejnym krokiem naprzód. Tym razem znacznie dłuższym niż w przypadku wcześniejszych zmieniających się generacji i raczej w niczym nie przypomina już swojego pierwowzoru, lub chociażby bezpośredniego poprzednika.

Z zewnątrz

Powiem szczerze, w Renault Clio zawsze coś mi się podobało, choć nigdy nie potrafiłem powiedzieć co. W przypadku nowego modelu już wiem, co to jest – przód samochodu. Wydaje się on bardzo duży i optycznie poszerza już i tak stosunkowo duże auto. To, co urzeka w nim najbardziej to ciekawie wycięta przestrzeń na duże (według niektórych trochę za duże) logo, nowoczesne reflektory i ledowe światła dyskretnie schowane tuż pod maską samochodu. Z boku autko udekorowano mocnymi przetłoczniami, co jest raczej rzadko spotkane w tego typu pojazdach. Uwypukleniu uległy również tylne błotniki. Całość kojarzy się bardziej z hothatchem niż z zakupowym miejskim wozidłem.

 

 

Wnętrze

Środek samochodu zdominowany jest przez dwa kolory – czarny i czerwony. Czerwonego jak dla mnie jest trochę za dużo, bo to zdecydowanie nie mój kolor. Trzeba jednak przyznać, że bardzo ożywia wnętrze i mocno nawiązuje do sportowej sylwetki nowego Clio. Warto zwrócić uwagę na ciekawie zaprojektowane zegary. Wszystkie otoczone są chromowanymi obwódkami. Po lewej stronie znajdziemy duży obrotomierz, po prawej duży zwłaszcza jak na jego przeznaczenie wskaźnik poziomu paliwa. Przez środek zaś poprowadzono bardzo czytelny cyfrowy prędkościomierz. Podoba mi się.

We wnętrzu Clio nasze oczy na pewno nie będą się nudzić. Oprócz wspomnianej na początku dwukolorowej stylistyki, zabawiono się również fakturą użytych materiałów. W oczy od razu rzucają się czarne, fortepianowe wstawki, które wyglądają rewelacyjnie, choć z czasem pewnie pokryją się liniami papilarnymi. Pomówmy jeszcze o oferowanej przestrzeni. Pod tym względem jest najlepiej w dotychczasowej historii modelu. Na brak miejsca nie powinien nikt narzekać. Nawet osoby ze wzrostem ponad 180 cm bez trudu zmieszczą się na tylnej kanapie. Za tylnymi siedzeniami odnajdziemy zaś bagażnik, który został powiększony do 300 litrów, tym samym czyniąc go jednym z największych w swoim segmencie. Niestety ma on swoje wady. Ciekawe rozwiązania stylistyczne znacznie wpłynęły na kształt bagażnika. Wąski otwór i wysoko poprowadzony próg załadunkowy skutecznie utrudniają przewożenie większych, cięższych przedmiotów. Nie ułatwia tego również system składania foteli – nie ma szans na płaską podłogę po złożeniu siedzeń.

 

 

Właściwości jezdne

Testowane Clio napędzał malutki trzycylindrowy turbodoładowany silniczek. Jego pojemność to 0,9 l (899 ccm), a generowana moc wynosi 90 KM. Niby niewiele, ale dość dobrze radzi on sobie jednak ze stosunkowo niewielkim samochodem, pozwalając na dynamiczną jazdę, pod warunkiem, że nie włączymy trybu Eco. Kolejnym warunkiem, który musimy spełnić, żeby przemieszczać się szybciej to wciskanie mocno gazu. Autko zaczyna przyśpieszać od mniej więcej 1800 obrotów  i w miarę jak wskazówka wędruje w stronę czerwonego pola jest coraz żwawsze.

Warto wspomnieć jeszcze o ekologii – dla mnie w przypadku samochodów „ekologiczny” zawsze kojarzy się z „ekonomiczny”, a to z kolei z brakiem frajdy z jazdy. Clio wyposażono w dwa ekologiczne systemy. Start-stop i ECO. Do samego start-stop nie ma się o co przyczepić. Jest na tyle przemyślany, że nie wyłącza bezsensownie nie rozgrzanego do optymalnej temperatury silnika i działa w zasadzie niezauważalnie. Jednak tryb ECO to już co innego. Kiedy przyjdzie nam do głowy wcisnąć ten umieszczony pomiędzy fotelami guzik, autko z małego sportowca zmienia się w dziadkowóz. Totalnie traci moc i sprawia, że po 300 metrach żegnasz się z Eco na zawsze, mając gdzieś niższe zużycie paliwa. Jeżeli już mowa o zużyciu to jest ono zupełnie przyzwoite. W mieście nie powinno przekroczyć 7 litrów, w trasie zaś zejście do poziomu jak w przypadku silników diesla też nie jest okupione wielkimi wyrzeczeniami – 4,5 litra uważam za bardzo dobry wynik.

Jazda Clio każdemu powinna dostarczyć przyjemności. Co prawda do wyprzedzenia samochodów jadących 110-120 km/h trzeba przygotować sobie więcej miejsca, ale za to w zakrętach wielu użytkowników dróg zostaje daleko w tyle. Autko rewelacyjnie wręcz trzyma się zakrętów, co z czasem pozwala na coraz szybsze ich pokonywanie. Gdy jednak przesadzimy do akcji wkracza ESP, które działa bardzo skutecznie. Co ważne, układ ten pozwala kierującemu na naprawdę bardzo dużo nim wyciągnie pomocną dłoń, także można trochę poszaleć.

 

               

 

Okiem przedsiębiorcy

Miłym zaskoczeniem jest cena nowego Clio. To ciekawie wyglądające, wygodne i ekonomiczne auto możemy nabyć już za 49 950 zł. To, co ważne, za tę kwotę otrzymujemy samochód z bardzo bogatym wyposażeniem. Znajdziemy tutaj między innymi światła do jazdy dziennej, czujnik deszczu i zmierzchu, elektryczne szyby, komplet poduszek, ABS z EBV, ESP + ASR, kartę Hands Free, komputer pokładowy czy też siedmiocalowy kolorowy system multimedialny z nawigacją i radioodtwarzaczem. Opcje zaś dotyczą głównie wyglądu auta. Jeżeli przyjdzie nam do głowy zmiana standardowego koloru będziemy musieli zapłacić od 180 do 2000 zł. Kolejną ozdobą wartą dopłaty jest oklejenie dachowe dostępne w trzech wariantach – Sport, Elegant, Trendy – każdy odpowiednio 1200 zł. Nasz nowo nabyty samochód możemy też doposażyć w 16-calowe felgi – cena od 300 do 1500 zł. Biorąc pod uwagę stosunkowo niskie koszty utrzymania auta oferta Renault jest naprawdę godna rozważenia.

 

                             

 

Podsumowanie

Możecie zarzucić mi stronniczość, ale nowe Clio naprawdę mi się podoba. Od samego początku przypadło mi do gustu. To, co najbardziej w nim urzeka to przede wszystkim stylistyka, która w tym wypadku jest rewelacyjna.  Auta nie sposób pomylić z żadnym innym. Nie sposób również przejść obok niego nie zawieszając na chwilę wzroku. Dodatkowym plusem i argumentem za jego kupnem jest znakomita – jak na ten segment – praktyczność – ilość miejsca, jakość podróżowania, wykonania itp. – oraz to, że naprawdę potrafi dostarczyć pozytywnych wrażeń podczas jazdy.

 

 

 

 

Źródło: auto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole