Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

Zdjęcia: Dominik Kopyciński

 

 

Sportowa propozycja japońskiego producenta razi w oczy niezłymi hasłami: silnik V6, nazwa modelu zawierająca słowo „sport” oraz bardzo agresywne nadwozie to cechy, które muszą się podobać. Podnoszą one apetyt w miarę zagłębiania się w detale Lexusa IS 250 F-Sport, ale uważajcie, żeby nie nabawić się niestrawności…

 

Zacznijmy jednak od tego co może się podobać. Lexus IS 250 F-Sport to efektowny samochód. Na ulicy przyciąga wzrok, a nawet gdy stoi wygląda bardzo dynamicznie. Duża zasługa takiego efektu to pakiet F-Sport, który wizualnie „tuninguje” standardową karoserię, która nawiasem mówiąc też jest kusząca. Zresztą wystarczy spojrzeć na zdjęcia.

 

 

Zobaczymy na nich ogromny grill z powiększonym i mocno zarysowanym zderzakiem. Oprócz tego pakiet zapewni również podobne zabiegi z tyłu oraz po bokach samochodu, gdzie zainstalowano nakładki na progi. Wracając jednak do przodu auta, na pierwszy rzut oka wysuwają się podwójne reflektory, które są przedzielone. Pod adapcyjnymi „xenonami” skrętnymi zaprojektowano dzienne światła w technologii LED o niecodziennym kształcie litery L.

 

Nie inaczej jest również od strony bagażnika (korzystając z okazji podpowiem, że ma on 460 litrów). Tylne reflektory ciągną się od tylnego błotnika aż do klapy bagażnika. Oczywiście nie jest to tak finezyjnie rozwiązane jak w nowym ISF, ale na pewno nie wygląda źle. Ogólnie z 18-calowymi aluminiowymi felgami całość wygląda fenomenalnie i to nie tylko moje zdanie. Koniec z nudną marką i stonowanymi sedanami!

 

 

Nie oznacza to jednak, że Lexusa definiuje wszędobylski futuryzm. Dowodem jest choćby projekt wnętrza, który wyróżnia się świetnymi materiałami oraz elegancką wizualizacją, ale nie jest już tak nowoczesny. Szaleństwo można jednak znaleźć w zegarach, które czerpią z LFA model przesunięcia zegarów w prawo (ich miejsce zastępują wskazówki komputera lub navi) i co ciekawe nie jest to elektryczny wyświetlacz. Kolejnym punktem niecodzienności może być czerwień obitej skóry nie tylko na fotelach (dygresją dodam, że są sterowane elektrycznie i bardzo, ale to bardzo wygodne).

 

Środek Lexusa IS jest bardzo podobny do reszty gamy marki. Pojawia się tutaj spory wyświetlacz niezłej jakości, który oprócz nawigacji, informacji z komputera pokładowego pomoże przy cofaniu lub parkowaniu pokazując obraz z kamery cofania. Niestety mniejszy model przejął również te gorsze rozwiązania jakim jest niezbyt intuicyjna myszka sterowania lub nieodskakujące kierunkowskazy. Na szczęście dedykowany system audio Mark Levinson zrekompensuje te problemy, ponieważ brzmi dość epicko i umili podróż całej czwórce pasażerów, którzy powinni mieć do 185 cm, by czuć się komfortowo.

 

 

Nieźle brzmi też serce tego samochodu czyli sześć cylindrów w układzie V. Silnik o pojemności 2,5 litra nie ma żadnego związku z tak modną dewizą downsizingu. Niestety stara szkoła nie jest widoczna w mocy auta, ponieważ Lexus IS 250 definiuje 204 KM, które dostępne są dopiero od 6400 tys Obr/min. Maksymalny moment obrotowy (252 NM) dostępny jest również dopiero wysoko, bo przy prawie 5000 obr/min. Dane te nie przekładają się na osiągi samochodu. Lexus z tym silnikiem jest w stanie rozpędzić się do 224 km/h a pierwszą „setkę” osiąga po upłynięciu 8,1 sekund. To wyniki godne dzisiejszych kompaktów.

 

To jednak nie jest najgorsze. Od sportowego sedana z napędem na tył można wymagać polotu, zabawy na każdym kroku i niezłego przyspieszania. Ciężko to przyznać, ale Lexus IS 250 F-Sport wam tego nie da. Spowodowane jest to sporą wagą (prawie 1650 kg) oraz automatyczną skrzynią biegów z sześcioma przełożeniami, która jest lekko ospała. Plus jednak za to, że nie jest to CVT jak w bratnich hybrydach. Po prostu sposób jazdy nie zgrywa się to z dynamiczną karoserią samochodu.

 

 

Wiecie już, że IS 250 nie jest potworem ulic. Nie oznacza, to jednak, że nie ma po co do niego wsiadać. Trzy tryby jazdy (Eco, Normal, Sport) wpływają na reakcję na pedał gazu i sztywność zawieszenia. Mimo tego auto i tak zestrojone jest twardo, przez co komfort schodzi na niższy plan. W zamian za to wraz z doskonałym układem kierowniczym oraz świetnym ogumieniem Lexus nieziemsko kleił się jezdni. Hamowało to jednak nasze umiejętności drifterskie, więc „Boguś” nie byłby zachwycony. Wszędobylska elektronika czuwa nad bezpieczeństwem podróżujących i młodzieńczymi zapędami kierowców. Czy to dobrze? Pozostawiam do osobistej oceny…

 

Nie mówię jednak, że elektroniczne wspomagacze nie są przydatne. Aktywny tempomat potrafiący wyhamować samochód do zera lub asystent pasa ruchu ułatwiają prowadzenie i pozwalają się trochę rozleniwić. Są też systemy zbyt „inteligentne” jak automatyczne hamowanie i ostrzeganie przed kolizją – nad tym Lexus musi popracować, ponieważ w polskich warunkach system jest nadto opiekuńczy.

 

 

Okiem przedsiębiorcy

Lexus IS 250 niezbyt nadaję się na auto firmowe lecz spełni rolę rodzinnego samochodu. Gospodarstwo domowe będzie musiao jednak wydać na ten cel trochę pieniędzy, ponieważ model tej marki Premium kosztuje od 135 tysięcy za słabsze wyposażenie i stonowany wygląd. Nasz egzemplarz z kilkoma gadżetami i tuningiem F-Sport kosztuje prawie 225 tysięcy złotych. To nie koniec wydatków, ponieważ IS 250 nie jest oszczędnym samochodem. W mieście potrafi spalić ok. 14 l/100 KM, a w trasie 8-9. Nie wymagajmy jednak od V6 spalania Toyoty Prius.


Lexus IS 250 F-Sport to lekkie rozczarowanie, zwłaszcza w testowanej specyfikacji. Nie znalazłem mocnych argumentów za tym, aby dopłacać ze wersję „usportowioną”, która poprawia jedynie estetykę auta. Wersje za 150-180 tysięcy będę równie dobrze spełniać swoją rolę, chociaż powiem szczerze, że konkurencja jest dużo bardziej kusząca (BMW serii 3, Audi A4), a co ważniejsze sprawia więcej frajdy z jazdy. To tak jak smaczny posiłek, który powinien być nie tylko chwilową ekstazą, ale również dobrym wspomnieniem. Smacznego.

Konrad Stopa

 

autostrefa.pl - kopiowanie bez zgody autora zabronione.
 

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole