Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

W Polsce mamy tylko jedną prawdziwą pustynię, która znajduje się w niedalekiej odległości od Krakowa. Co ciekawe Pustynia Błędowska jest jedną z największych tego typu atrakcji w naszej części Europy. Jako, że nie testujemy quadów został nam tylko jeden wybór na taką wycieczkę. Pojechaliśmy tam Mitsubishi L200 w odmianie Storm.

 

Główny problem polegał jednak na tym, że ze względu na trudny teren oraz dużą ilość zwiedzających autem nie wjechaliśmy na samą pustynię, aczkolwiek już sam dojazd w jej okolice wpasowywał się w klimat tego samochodu.  Może to nie typowa terenówka a'la Pajero, aczkolwiek z terenowymi oponami oraz reduktorem rzadko zawiedzie was na drodze, jak i poza nią.

 

Aczkolwiek po kolei. Aktualną wersje L200 widzimy już od 2009 roku, kiedy to auto przeszło facelifting. Czy dużo się zmieniło? Oprócz poszerzonych błotników i przerobionego przodu samochodu to niewiele. Nie jestem fanem tego typu samochodów, ale w porównaniu choćby do Rangera lub Amaroks, L200 jest brzydsze. Dlaczego? Takie auto powinno być raczej kanciaste niż okrągłe, a L200 takie właśnie jest. Fakt, że wersja, którą mieliśmy do dyspozycji to edycja specjalna.

 

 

Opcja Storm do ponad 5-metrowego nadwozia dodaje orurowanie, kabinę Double Cab oraz nadbudowę na luk bagażowy. Ta przeszklona buda chroni przewożone ładunki, ale wygląda gorzej niż dobudówki w Egipcie, ponadto ogranicza otwór załadunkowy. Paka L200 ma wymiary 1325x1470x405 mm i spokojnie pomieści nawet europaletę. Niestety nie jest ona wyposażona w dużą ilość zaczepów lub schowków więc o sobotnich zakupach z "biedry" możecie zapomnieć. Na szczęście jest jeszcze przedział osobowy.

 

A ten spokojnie pomieści 5 osób. Aczkolwiek wygodnie podróżować będzie kierowca i trójka pasażerów. Nie braknie im miejsca na nogi i głowę, aczkolwiek siędzący z tyłu będą narzekać na prawie pionowe oparcie. No cóż panie i panowie - przecież to pick-up. Z przodu jest jednak całkiem inaczej. Skórzane fotele dobrze trzymają swoich "klientów", a siedzi się wysoko. Kierowca wszystko ma wszystko pod ręką, a dzięki wielkim lusterkom oraz czujnikom parkowania prowadzenie samochodu nie stanowi większego problemu. Co ciekawe tylna szyba jest podgrzewana oraz elektrycznie otwierana.

 

 

Jeśli chodzi o design wnętrza dzięki opcji Storm jest ciekawie. Oprócz skóry właściciel będzie miał do dyspozycji 6,1-calowy ekran multimedii od Alpine, a także klimatyzację oraz skórzaną kierownicę. Reszta jest znana z każdej wersji L200 - czyli twarde plastiki w nudnym ułożeniu jak cały segment pick-upów. Plus dla projektantów jednak za to, że próbowali, ponieważ góra deski rozdzielczej jest jasna, a dół ciemny. Ot takie szaleństwo.

 

Pamiętajmy jednak, że potencjalni właścicieli tego samochodu oczekują czegoś innego niż tytuł najładniejszego samochodu roku. Tym czymś steruje drugi drążek obok skrzyni biegów. To dzięki niemu możemy L200 zabrać na taką pustynię i sobie poszaleć. Do dyspozycji mamy 4 tryby jazdy oraz jeden tajemniczy guziczek. Po pierwsze samochód może jechać napędzany tylko na tylną oś (2H). Kolejna opcja to napęd na 4 koła z podziałem 50/50 (4H). Mało? Możemy jeszcze zablokować centralny dyferencjał (4HLc) oraz dodatkowo włączyć reduktor (4HLLc). A o co chodzi z tym przyciskiem - blokuje on tylny most. Nie jestem znawcą off-roadu, aczkolwiek wszędzie tam gdzie chciałem L200 wjechało i co ważniejsze - wyjechało. W terenie trzeba jednak uważać na duży zwis samochodu oraz ogólną jego długość.

 

 

Było to również zasługą 2,5-litrowego diesla o mocy 178 KM. Maksymalny moment obrotowy na poziomie 410 NM jest wystarczający. Nie ma jednak co narzekać, bo do wyboru jest jeszcze tylko słabszy diesel o mocy 136 KM i takiej samej pojemności. Silnik połączony jest z poprawnym 5-biegowym manualem. Szkoda tylko,  że konstrukcja nie jest najnowsza, przez co klekot motoru słychać cały czas co jest mocno irytujące podczas szybszej jazdy. Kabina pasażerska jest po prostu słabo wyciszona - może dlatego Alpine?

 

Jak takim autem się jeździ na co dzień? W przypadku takich samochodów raczej nie mówi się o spalaniu, ale średnio musimy liczyć na 9 litrów na 100 km. Jak na samochód, który może udźwignąć 1000 kg to nie dużo. Ponadto należy pamiętać, że odciążone pick-upy mają tendencję do rzucania tyłem podczas wybojów. L200 jednak dzięki resorom piórowym na równym asfalcie zachowuje się dość stabilnie. Nawet takie problemy jak kostka brukowa nie stanowi jakiegoś wielkiego dyskomfortu.

 

 

Okiem przedsiębiorcy

Mitsubishi L200 głównie przeznaczone jest dla przedsiębiorców. Polskie prawo uważa tak samo, ponieważ przygotowało ulgi podatkowe dla takich aut. Pełne odpisanie VATu jest kuszące, aczkolwiek taki samochód jako prywatny środek lokomocji nie jest idealny. Mitsubishi L200 można dowolnie konfigurować ze względu na kabinę pasażerską. Najtańsze opcje to kwota 96500 zł. Testowany egzemplarz na tzw. "wypasie" to kwota 120 tysięcy złotych.

 

W ocenie samochodów bardzo mocno kieruje się subiektywnym odczuciem oraz doświadczeniem wyniesionym z przejażdżek innymi samochodami. Niestety jest to nienajlepsze dla L200, ponieważ ze względów wizualnych wybrałbym innego pick-upa. Będąc jednak bardziej rozsądnym - Mitsubishi L200 zapewnia świetne rozwiązania techniczne oraz dodatki terenowe, które mocno argumentują zakup takiego samochodu. Ponadto cena L200 jest atrakcyjna i adekwatna do tego co pojazd ten oferuje. I nie zapominajmy o tym, że idealnie nadaje się na pustynię - szkoda, że w Polsce mamy tylko jedną...

 

Konrad Stopa

 

Kopiowanie tekstu bez zgody autora i auto-strefa.pl zabronione

 

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole