Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

Azjatycka myśl motoryzacyjna w wielu przypadkach zatrzymała się na latach 90 ubiegłego wieku. Mam na myśli design lub ilość nowinek technicznych. To dziwne biorąc pod uwagę skąd te nowinki się biorą. Oczywiście od reguły są również wyjątki, aczkolwiek większość gamy danej marki nimi nie są. Tak jest również w przypadku Mitsubishi ASX, które ostatnio testowaliśmy.

 

Oczywiście nie jest to tak dużą wadą, która przekreśla jednoznacznie sens takiego samochodu. Prostota w motoryzacji zawsze była w cenie, a zmiana sprawdzonych rozwiązań jest czasem głupia. Szkoda tylko, że wielu producentom udaje znaleźć się jakiś kompromis. Modelowi ASX naprawdę niewiele brakuje, żeby był autem kompletnym.

 

Będzie on idealny dla odpowiedniego klienta. Przecież nie każdy potrzebuje SUVa lub crossovera, który wygląda bojowo i terenowo, aczkolwiek boi się umoczyć swoje 17-calowe felgi. Mitsubishi dość szybko odpowiedziała na modę na miejskie terenówki tworząc małego ASXa. Samochód ten ma ledwie 4,3 m, aczkolwiek wygląda ostro i poważnie.

 

 

W 2013 roku model ten przeszedł facelifting, który upodobnił go do większego Outlandera. Zmiany dotknęły przemodelowania przedniego grilla, prawie wszystkich reflektorów, a także dodano trochę chromu. Taki zabieg jest zrozumiały, przecież SUVy muszą wyróżnić swoich właścicieli w miejskim zgiełku. Dzięki temu Mitsubishi ASX z zewnątrz jest naprawdę ciekawym kąskiem i osobiście jestem fanem takich ciętych kształtów. I nie jestem w tym sam, ponieważ ASX święci tryumfy sprzedaży na rynku europejskim!

 

Niestety jednocześnie jestem antyfanem wnętrza Mitsubishi. Tak jak w przypadku niedawnego L200 tutaj mamy również relikty przeszłości. O ile w pickupie było to do zniesienia, to w nowoczesnym aucie dla całej rodziny nie jest to już takie oczywiste. Taki urok japońskiej motoryzacji. Wszystko jest trwałe, ergonomicznie ułożone ale brakuje nowoczesności oraz designu. Ciemne wnętrze z twardymi plastikami nie jest prawie niczym urozmaicone. Lifting i tak podniósł jakość materiałów, aczkolwiek nie jest to najwyższa półka. Brakuje tu nawet ekranu systemu multimedialnego, a to już lekka gafa.

 

 

 

Na szczęście ASX nie rozczarowywuje pod względem oferowanego miejsca. Wysocy pasażerowie nawet na tylnej kanapie nie będą na nic narzekać. Kierowca również nie jest przytłoczony projektem deski rozdzielczej, a dobrze wykonane fotele towarzyszą w przyjemny sposób długim podróżom. Gorzej z trzymaniem bocznym, ale przecież to nie rajdówka. Uzupełnieniem przestrzeni wnętrza jest bagażnik, którego pojemnośc to 442 litry. Jest to średnia objętość w segmencie, aczkolwiek zupełnie wystarczająca.

 

Oldschool widoczny jest również pod maską auta. To akurat najlepsza wiadomość jaka może nas spotkać w przypadku nowego samochodu. Testowane Mitsubishi ASX napędzał wysokoprężny silnik o pojemności 1800 cm sześciennych (mniej niż 2 litry - niższa akcyza) o mocy 150 KM i momencie obrotowym równym 300 NM. Konstrukcja ta zbiera same najwyższe oceny u wielu mechaników, ale również w prasie motoryzacyjnej. Ja z pozytywną oceną jak najbardziej się zgadzam, bo pomimo, że przy 1700 obr/min odczujemy turbodziurę to auto jest bardzo dynamiczne. Jak na 1,5-tonowca z mało aerodynamicznym nadwoziem to nie lada sztuka.

 

 

Motor sprzężono z 6-biegowym manualem, do którego również się nie mogę przyczepić oraz z napędem 4x4. Taka opcja w przypadku miejskich SUVów nie jest oczywista, a ASX proponuje go już w standardzie. Do wyboru mamy trzy tryby jazdy: 2WD, 4WD Auto (elektronicznie sterowanie) oraz 4WD Lock (napęd na obie osie na stałe). Całość z prześwitem wynoszącym 17 cm nadaje się jednak tylko do błotnistych dróg za miastem lub ostrzejszej zimy. O piasku lub lesie lepiej zapomnieć.

 

Mitsubishi ASX zawieszone jest dość komfortowo. Śmiało izoluje pasażerów od nawet znacznych nierówności. Nie radzi sobie jedynie z poprzecznymi uszkodzeniami drogi, ale to akurat normalne w miejskich SUVach. W komforotowym podróżowaniu przeszkadza jednak spory hałas przy prędkościach autostradowych oraz lekkie przechyły nadwozia. Dla doświadczonego kierowcy nie będzie to problemem, ale warto o tym pamiętać przed szybkim zakrętem lub ostrym wyprzedzaniu.

 

 

Okiem przedsiębiorcy

Mitsubishi ASX niestety nie jest tanim samochodem. Mimo, że jego bazowa wersja kosztuje już od 65 tysięcy to tak wyposażony samochód jak testowy to kwota prawie 110 tysięcy złotych. Oczywiście mamy tu dodatki typu: duże felgi, system audio, tempomat aczkolwiek brakuje sporej ilości bajerów, które są u konkurencji. Jednakże w tej cenie mamy bardzo dobrą konstrukcję. Przykładowo samochód spala na 100 kilometrów średnio 6 litrów ropy. Nawet przy sporym żyłowaniu auta ilość ta podnosi się jedynie o 1-2 litry ON. Przyznacie, że to ogromny plus?

 

Czy taki oldschool jest wart swojej ceny? Osobiście jestem fanem tego modelu, aczkolwiek pozostaje pewien niedosyt. W końcu to XXI wiek i to, że nawet w segmencie B mamy już technologie z aut premium do czegoś zobowiązuje. ASX ma dopiero kilka lat i nie znamy planów odnośnie nowej generacji, ale czekam na nią z utęsknienem. A tymczasem aktualne ASX jest jednym z hitów sprzedaży Mitsubishi. To najlepszy dowód, że samochód ma sens i jest niezły!

 

Konrad Stopa

 

Auto-strefa.pl - Kopiowanie bez zgody autora jest zabronione

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole