Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

Gdy będę miał 40 lat zapewne wielu z Was się nie spodobam. Może i znajdzie się kilku desperatów, ale na pewno nie będzie to tak duża rzesza fanów jak VW Golfa. W sumie nad tym nie ubolewam i się nie dziwię, bo jak na czterdziestolatka ten Volkswagen wygląda stonowanie i elegancko. A dzięki sentymentowi wielu  klientów ciągnie do tego auta.

 

O Golfie słyszał każdy i mimo, że ten ramowy przedstawiciel pochodzi od nazwy wiatru, a nie sweterka lub snobistycznego sportu to jego 7 generacja została zbudowane praktycznie od podstaw.  Jak to możliwe? Może nie widać tego zewnętrznie, ale naprawdę elementów z Golfa VI jest jak na lekarstwo. To głównie dzięki temu VW Golf został laureatem tytułu Car Of The Year – niestety było to już 2 lata temu – w 2013 roku.

 

Oczywiście nie oznacza to, że Golf VII się już zestarzał! Jego wygląd jest tak klasyczny, że aż ponadczasowy i się nie znudzi. Volkswagen przyzwyczaił nas do ewolucyjnego podejścia designu niż rewolucyjnego. Powodem takiego zachowania są sami klienci, których konserwatywność przelewana jest na wyniki sprzedaży.

 

 

  

Szaleństwo niemiecki producent upatrzył w wersjach Golfa, którego można nabyć z różnymi silnikami, wersjami nadwozia oraz specyfikacjami. Chcesz większy samochód ? – Variant lub Sportsvan. Marzy Ci się sportowiec ? – GTD, GTI lub R to Twój wybór. A może jednak chcesz zdobyć punkty u swojej „eko” dziewczyny? – zostaje Ci hybrydowe GTE. Naprawdę szeroka rodzinka  państwa Golf.

 

Powracając jednak do naszego testowanego egzemplarza, Volkswagen Golf w granatowym lakierze, na 18-calowych felgach z dumną plakietką TDI wyglądał dobrze. Oczywiście, na tyle ile pozwolił niemiecki styl projektowania – twardy i funkcjonalny do bólu.

 

W nadwoziu nie zabrakło kanciastych przetłoczeń oraz zachowawczych, chromowanych wstawek. Najciekawsza jest ta podłużna srebrna listwa na przednim grillu, która w zależności od wersji Golfa różni się kolorem (w GTI czerwona, a w GTE niebieska).

 

 

Dużo więcej dzieje się we wnętrzu auta. Jestem fanem ergonomicznego i prostego środka samochodu. Volkswagen jest w tym mistrzem, a dzięki dobrym materiałom (głównie plastik) i gustownym uzupełnieniom (srebrne wstawki) nadał lekkiej subtelności oraz elegancji. Dzięki temu ma się wrażenie oraz namiastkę klasy premium, a to przecież zwykły, pospolity kompakt. Za to małe kłamstewko VAG ma ogromnego plusa.

 

Wnętrze Golfa jest kompletne. Przestrzeń w środku wykorzystano perfekcyjnie, więc nasze „szpargały” znajdą swoje miejsce w schowkach. Tak samo narzekać nie będzie 4 pasażerów podróżujących Golfem. Piąta osoba ze względu na wysoki tunel środkowy, może mieć problem. Co innego jeśli chodzi o same fotele, które dzięki trzymaniu bocznemu pozwolą kierowcy spokojnie prowadzić auto nawet ponadprzeciętną. Dodam tylko, że swoje ciało dopasowałem do nich elektrycznie.

 

Volkswagen Golf VII generacji zaskoczył mnie też swoim zaawansowaniem technologicznej 8-calowy wyświetlacz, dotykowy skrywał w sobie zarówno system multimedialny (USB, HDD, CD, BLUETOOTH), jak także obraz kamery cofania oraz tryby wyboru pracy auta (Normal, Comfort, Eko, Sport) i inne ustawienia samochodu – nawet wyłączanie ASR.

 

 

 

Kolejnymi aspektami na plus były również: aktywny tempomat (działa wyśmienicie nawet hamując samochód do zera) oraz asystent pasa ruchu, który potrafi skręcać kierownicą, ale niestety gubi się przy rowidleniu pasów. Gdyby dodać do tego jeszcze fenomenalne 6-biegowe DSG to z Golfa robi się auto prawie autonomiczne – przynajmniej przez 45 sekund.

 

Dobre prowadzenie Golfa to zasługa niezłego układu kierowniczego, komfortowego zawieszenia (wyłapuje zarówno miejskie i pozamiejskie drogowe pułapki) oraz samego turbodiesla, który jest bardzo dynamiczny i oszczędny zarazem. 150 KM generuje 320 NM maksymalnego momentu obrotowego oraz wspaniałe osiągi. Jak na stateczny kompakt 8,6 sekundy do setki lub 216 km/h to naprawdę wystarczająco. Dzięki temu Golfem VII generacji jeździ się przyjemnie, zwłaszcza w długich trasach.

 

 

Okiem przedsiębiorcy

Popularność Golfa, VW zawdzięcza nie tylko jakości, ale także dobremu skalkulowaniu swojego produktu. Siódemkę można nabyć już za 62 tysiące złotych, co jest niezłą propozycją. Niestety doposażanie auta oraz wybór 2.0 TDI powoduje, że samochód osiąga kwotę 80-90 tysięcy zł. To kwota mniej akceptowalna, ale co powiedzieć o 130000 zł za nasz testowy egzemplarz? Owszem ma on wszystko co dusza zapragnie, ale nie znam nikogo, kto dałby tyle za Golfa. Dobrze chociaż, że ekonomiczny silnik średnio zadowalał się 6-7 litra ON na 100 kilometrów.

 

 

Są również inne aspekty, którymi Golf potrafi zdenerwować. Dla mnie sporą wadą był elektryczny hamulec ręczny (z funkcją Auto Hold) lub 380-litrowy bagażnik, który przeciętnej rodzinie może czasem nie wystarczyć. Kolejnym problemem jest sam stereotyp, który przylgnął do tego kompakta – dyplomatycznie stwierdzę, że nie jest on raczej pochlebny i nie wzbudza emocji.

 

Jak zatem ocenić Volkswagena Golfa VII? Ma on dobre i złe strony, ale mnie osobiście podróżowało się nim bardzo przyjemnie i mimo pospolitej łatki mógłbym to robić na co dzień, bo plusów było znacznie więcej niż wad. Szczerzę życzę mu kolejnych 40 lat produkcji – niech tylko trochę stanieje i będzie idealnie!

 

Konrad Stopa

 

Kopiowanie bez zgody autora i auto-strefa.pl zabronione

 

 

 

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole