Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

Z Subaru Outbackiem po prostu nie mogłem się rozstać. To auto dopracowane do perfekcji w trendzie współczesnej motoryzacji. Gdyby było samochodem sportowym kupowałbym je od razu, niestety jest crossoverem dlatego musi na mnie jeszcze trochę zaczekać.

 

To co jednak wyróżnia Subaru na tle konkurencji na szczęście zostało. Nadal mamy stały napęd na cztery koła oraz silnik, w niepopularnym już układzie, boxer. Outback to nieliczny crossover, który może pochwalić się stałym AWD. Uzupełniony napęd o tryb X-Mode oraz asystent wjazdu pod górę sprawia, że Outback podczas zimowych ferii lub ulewy na wsi zawstydzi niejednego większego SUVa. Tak było kiedyś i tak pozostaje – Subaru trzyma się swojej tradycji i nie poddaje się masowej walce o klienta.

 

Terenowe właściwości zapewnia również sam benzynowy motor, który z pojemnością 2.5 litra oraz 175 KM pozwalają pokonać niejedną górkę i wertep. Inżynierowie Subaru sporo pracowali nad zwiększeniem momentu obrotowego i ich praca przyniosła wymierny skutek – 235 NM przy 4000 RPM.

 

 

Szkoda tylko, że sprzężono go z bezstopniową skrzynią biegów Lineartronic, która jest dość cicha, jak na taką konstrukcję i lepsza nić CVT Toyoty. Nie oznacza to jednak, że jest idealna. Z silnikiem benzynowym przy sporym przyspieszaniu za późno zmieniała wirtualne biegi karcąc moje uszy – w dieslu, którym jeździłem podczas prezentacji, spisywała się lepiej.

 

Co ciekawe jednak ten ciężki samochód (1700 kg) z tym silnikiem świetnie spisywał się w trasie. Prędkości autostradowe oraz elastyczność wyprzedzania nie sprawiały mu żadnego problemu. Ponadto we wnętrzu było cicho, a nadwozie nawet podczas zakrętów i szybszych wiraży nie przechylało się na boki. Wielki plus dla konstruktorów, bo to czasem bolączka wysokich crossoverów.

 

Subaru Outback można prowadzić w dwóch trybach, które niestety różniły się od siebie minimalnie. Tryb S oraz I na pierwszy „rzut” ucha różniła tylko dźwięk skrzyni biegów, dlatego też jest to niepotrzebny gadżet – co innego wspomagacze terenowe, o których już wspominałem. Podsumowując wrażenia z jazdy, Subaru Outback połyka wielokilometrowe trasy, ale również miejski krawężniki (20 cm prześwitu i precyzyjny układ kierowniczy).

 

 

Podróż oprócz zaawansowanej technologii ukrytej pod nadwoziem umilają nam również udogodnienia komfortu. Nasz testowy egzemplarz wyposażony był bardzo bogato. Idealnie siedziało się na skórzanym i elektrycznie regulowanym fotelu (2 pamięci ustawień oraz podgrzewanym) ciesząc się z idealnego zestawu audio wprost od Harman Kardon, a także z dwustrefowej klimatyzacji.

 

Z tego bogactwa można korzystać dzięki przyciskom na kierowcy lub poprzez 7-calowy dotykowy wyświetlacz, który skrywa nawigację, opcje auta oraz audo. Z autem połączymy się również przez Bluetooth, USB lub AUX. Ważne, że wszystko ułożone jest ergonomicznie oraz nowocześnie – a takie połączenie dotychczas nie definiowało azjatyckiej marki. Dlatego też brawo dla Subaru, że postarało się w kwestii designu oraz jakości materiałów, bo wnętrze Outbacka wygląda europejsko i dobrze. Większość materiałów jest miękka i dobrej jakości, aczkolwiek obawiam się, że z ubiegiem czasu spasowanie tych elementów może zawieźć.

 

Multimedialny system Starlink dysponuje również możliwością instalowania aplikacji. Niestety w Polsce są one ograniczone lub nie działają poprawnie. W aucie znalazłem opcję Mirrorlink, która przesyła obraz ze smartfona na ekran auta przez kabel USB – niestety kompatybilna aplikacja tylko z kilkoma telefonami. Druga podobna aplikacja wykorzystująca Internet z komórki to Starlink – niestety nie działała. Ostatnią z zainstalowanych programów było internetowe radio AHA. Jak widać potencjał jest, ale wymaga dopracowania. Co ciekawe do połączenia z tymi aplikacji potrzeba kabla USB.

 

 

Na szczęście prac nie potrzebuje projekt auta z zewnątrz. Dla mnie Subaru Outback wygląda o niebie lepiej niż poprzednie generacje i jest pełnoprawnym crossoverem z amerykańskim stylem. Spore koła i opony, relingi, plastikowe osłony oraz duży grill przedni z halogenami zdradzają terenowe zapędy auta. Nadwozie jest po prostu odpowiednie do tego typu auta. Czy piękne i oryginalne – niekoniecznie – ale jakoś w ogóle mi to nie przeszkadzało. Ponadto skrywa ogrom miejsca dla 5 pasażerów oraz 559 litrów elektrycznie otwieranego bagażnika.

 

Okiem przedsiębiorcy

Czy chcieć czegoś więcej? Dobrej ceny, niskiego spalania i można kupować w ciemno. Niestety z tym nie jest już tak kolorowo. Duże silniki i ceny w euro odstraszają, ponieważ wyróżniki Subaru pod względem ekonomicznym są jego wadą. Testowy egzemplarz kosztował około 170 tys. złotych. Z mniejszym wyposażeniem zaoszczędzić można jeszcze 15-20 tysięcy dzięki czemu kwota zakupu Subaru jest atrakcyjna. Nie ochroni nas to jednak przed spalaniem rzędu 13-15 l/100 km w mieście i 10-11 litrów na trasie. To naprawdę spore wartości i w niczym nie przypominają danych z katalogu. Rozumiem, że automat i AWD musi palić, ale bez przesady…

 

 

Gdyby nie ten ekonomiczny niuans Subaru Outback mogłoby być moim samochodem na co dłużej, ponieważ jest świetne. Komfortowe, elastyczne, w miarę dynamiczne, przestronne z elektronicznymi gadżetami (bardzo wyraźna kamera cofania) i bezpieczna – system EYESIGHT czuwa nad naszym podróżowaniem za pomocą 2 kamer i w razie problemów informuje o przeszkoda, czy pasie ruchu (asystent pasa ruchu, awaryjne hamowanie, aktywny tempomat). Co ważne system jest skuteczny i wtrąca się w mało inwazyjny sposób, co rzadkie.

 

Dlatego też warto ten zbiór gwiazd (plejady) postawić u siebie w garażu (zaraz przed beczkami z paliwem).

 

Konrad Stopa

Fot: Jakub Głąb

 

Kopiowanie bez zgody autora i auto-strefa.pl zabronione

 

 

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole