Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

Autor: Marcin Witkowski

Zdjęcia: Jakub Szymczak

 

 

       

 

Bubel? Nie do końca

Czasem każdy producent popełnia błędy, jednak, kiedy w jednym czasie nagle narobi się ich niepokojąco dużo, powstaje samochód kompletnie nieudany, od „A” do „Z” wszystko jest nie tak jak być powinno. Wsiadając do najnowszego sedana Renault, czyli Fluence’a od razu wiedziałem, że należy on do grupy takich bubli, ale czy aby na pewno, przecież pierwsze wrażenie często bywa złudne? Czy rzeczywiście najnowsze dziecko Francuzów jest, aż tak złe? Przeczytajcie i oceńcie sami.
 
Znacie takie powiedzenie, że auta dzielą się na dobre i francuskie? Chyba nigdy do końca nie zgadzałem się z tym stwierdzeniem. Samochodom z ojczyzny ludzi jedzących żaby, ślimaki i inne tym podobne okropieństwa zawsze sporo brakowało do ideału, miały jednak to czego większości aut z innych krajów brakowało. Pojazdy Made In France miały i w dalszym ciągu mają duszę, coś co sprawia, że wszystkie ich wady właściciele zaczynają ignorować, a z upływem czasu kochać, mniej więcej po przebiegu 2000 kilometrów. Cóż z tego, że wraz z zakupem Peugeot’a, Renault’a czy Citroena musieli wykupić kartę stałego klienta w najbliższym serwisie? Co z tego, że miały zawieszenie tak miękkie, a układ kierowniczy tak nieprecyzyjny, że na zakrętach ich auta podpierały się lusterkiem, niczym motocykliści kolanem? I wreszcie jakie ma znaczenie to, że niektóre przełączniki i ich funkcje były wielką niewiadomą nawet dla projektantów? Odpowiedź jest prosta – nie miało to absolutnie żadnego znaczenia. Za oryginalność i odmienność od szarej masy na ulicach europejskich miast trzeba płacić. Co prawda w ostatnich latach „Francuzi” zyskali na bezawaryjności, dodatkowo stały się jednymi z najbezpieczniejszych aut na świecie, to wszystko sprawiło, że samochody od potocznie zwanych „żabojadów” dawały jeszcze więcej powodów, aby się w nich zakochać i zostać posiadaczem jednego z nich.

 

              

 

Ciężka sprawa
 
Wróćmy jednak do naszego testowanego Fluenca. Pewnie przyzwyczailiście się, że zawsze oceniam auta bardzo subiektywnie i nie zawsze do końca racjonalnie, tym razem postanowiłem jednak zrobić wyjątek i mam zamiar być w 100% obiektywny. Nie myślcie, że się zmieniłem, po prostu sedan Renault kompletnie nie przypadł mi do gustu i gdybym wyrażał tylko swoją opinię, cały artykuł zawierał by się w słowach: „Nienawidzę tego auta. Koniec”. Tego niestety zrobić nie mogłem pozostało mi więc stać się obiektywnym.
 
Na początek oczywiście kilka słów o wyglądzie zewnętrznym. Jak już pewnie się domyślacie mi ten rodzinny sedan się nie podoba, po pierwsze dlatego, że nie lubię takich „kanapowatych” sedanów, które nie budzą absolutnie żadnych emocji, a po drugie dlatego, że po prostu mi się nie podoba przynajmniej z zewnątrz. Uważam, że jest zbyt wysoko zawieszony, niezbyt duże felgi „giną” przy bądź, co bądź całkiem sporym nadwoziu Fluence’a. Jednego jednak z pewnością nie można temu autu odmówić, nie wygląda jakby było zrobione na siłę. Większość sedanów powstałych na bazie rodzinnych hatchbacków, wygląda jakby ktoś dokleił im kufer, co sprawia, że wyglądają jak skrzyżowanie Godzilli z Myszką Miki, czyli po prostu strasznie dziwnie i śmiesznie. Francuzom udało się w jakiś sposób uniknąć tego częstego błędu innych producentów aut, osiągnięto to, dzięki karoserii, która ani trochę nie przypomina nowego Megane i widać, że została zaprojektowana od podstaw. Mimo, że efekt nie powala na kolana to jednak Renault należy się plus za dobre chęci i pracę włożoną w tworzenie od początku ich nowego dziecka. Na szczęście o gustach się nie dyskutuje i każdy ma inny, czy wam się Fluence podoba musicie zdecydować sami, tyle na ten temat.
 
Auto nie spodobało mi się od zewnątrz jednak przełamałem niechęć i wsiadłem do środka. Muszę przyznać, że po otworzeniu drzwi, nastrój nieco mi się poprawił, wszystko było wykończone w miłym dla oka jasnym kolorze. Czy taki odcień wykładzin i tapicerki, można potraktować jako wadę? Z pewnością nie, jeśli utrzymujemy czystość, przy każdorazowym zajęciu miejsca za kierownicą odruchowo się uśmiechniemy, a świat choćby przez chwile wyda nam się lepszy niż jest w rzeczywistości. Jednak kiedy ktoś jest permanentnie, albo zbyt zajęty, albo zbyt leniwy, żeby sprzątać w swoim aucie lepiej niech wybierze nudną czerń i pozostawi na swojej twarzy grymas niezadowolenia pomieszanego ze znudzeniem.

 

              

 

Wnętrze Renówki, wywarło na mnie bardzo dobre wrażenie, niestety później było już tylko gorzej, oczywiście to co ja postrzegam jako błędy komuś może się jawić jako największe zalety, zachowam więc swój profesjonalny obiektywizm. Po pierwsze fotele, według mnie jedna z najważniejszych rzeczy w każdym aucie. Jakie są w naszym Fluenci?. Hmm, trudne pytanie, właściwie nie można jednoznacznie stwierdzić, czy są dobre, czy złe. Jednych zachwyci to jak wygodne są, i że można poczuć się na nich tak komfortowo jak we własnym salonie, docenią to głównie osoby, które nie będą odbywać swoim autem długich podróży, a jedyne czego potrzebują, po ciężkim dniu pracy w biurze to właśnie przyjemnie miękkie siedziska. Tacy ludzie nie zauważą pewnie nigdy, tego co drugiej grupie kierowców i pasażerów będzie najbardziej przeszkadzać. Spytacie pewnie o co mi chodzi? Otóż jak to w typowym francuskim sedanie, fotele nie gwarantują nam absolutnie żadnego trzymania bocznego i na zakrętach będziemy po nich bezwładnie latać niczym robotnik wracający do domu w dniu wypłaty. Niestety siedzenia w testowanym aucie nie są również wygodne na długie dystanse i ciężko jest znaleźć pozycję, która naprawdę będzie nam odpowiadać, nie wiem co z nimi jest nie tak, ale ewidentnie coś tu nie gra, tak to obiektywne zdanie, ani trochę nie wybrzydzam.

 

              

 

Siedzenia siedzeniami, ale przecież nie samymi fotelami człowiek żyje, w końcu wnętrze auta nie ogranicza się jedynie do paru stołków i jednej kanapy. Konsola środkowa jest żywcem przeniesiona z Meganki, chociaż mimo wszystko tam pasuje bardziej niż w testowym sedanie. Co do zegarów nie są już tak piękne jak w hatchbacku, może to dlatego, że ciekłokrystaliczny prędkościomierz zastąpiono zwykłym, a może wina leży gdzie indziej, nie jest pewny, pewne jest natomiast to, że nie zagapicie się na cyferblat, przez co być może unikniecie wypadku. Mimo, iż Fluence jest stawiany w klasie wyższej niż jego pięciodrzwiowy odpowiednik to odniosłem dziwne wrażenie, że w starszym bracie elementy były lepiej spasowane i użyto materiałów nieco lepszej jakości, prawdopodobnie to niedociągnięcia związane z tak zwanym wiekiem dziecięcym i zapewne nowszym egzemplarzowym będzie to obce, tym niemniej osobiście lepiej czułem się w Renówce pozbawionej odstającego kufra. Do opisania pozostały jeszcze systemy multimedialne, czyli zestaw audio i opcjonalna nawigacja, która akurat była obecna w mojej testówce. Co do nagłośnienia, chyba najlepiej byłoby jakbym przemilczał tę kwestię, żebyście nie pomyśleli, że nie jestem obiektywny, niestety sumienie nie pozwala mi tego zrobić. Od audio Fluenca lepiej gra nawet przedpotopowa Unitra na baterie, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że mój śpiew jest przyjemniejszy dla ucha niż dźwięki, które wydaje z siebie radio w tym aucie! Wierzcie mi, nie śpiewam najlepiej pomimo lat ćwiczeń, codziennie rano pod prysznicem. Teraz czas na nawigację, która niestety okazała się kolejnym niewypałem. Obsługujemy ją pilotem i lekko mówiąc daleko jej do intuicyjności, a wyznaczenie trasy dokądkolwiek w trakcie jazdy graniczy z cudem, właściwie to nawet podczas postoju to zadanie nie należy do najłatwiejszych, zdecydowanie łatwiej kupić inną nawigację, nie dość, że będzie tańsza to jeszcze łatwiejsza w obsłudze.

 

               

 

Popływajmy
 
Temat wnętrza naszego sedana zostawmy już w spokoju, czas odpalić silnik i ruszyć w jakąś niezapomnianą podróż. Za kierownicą siedzimy dosyć wysoko, a duże szyby sprawiają, że z manewrami i wyczuciem auta nie będziecie mieć żadnych trudności, no chyba, że do tej pory jeździliście Fiatem 126p, wtedy całkiem spore wymiary auta mogą sprawiać wam problemy, przez jakieś 30 sekund, później się przyzwyczaicie. Co do prowadzenia najnowszego Renault, to tak jak już wspominałem wcześniej jest to typowy „kanapowóz”. Zawieszenie jest tak miękkie, że wydaje się być zrobione z żelek typu „pianka”. Czy to wada? Zależy z której strony na to patrzeć, z resztą nikt chyba nie oczekuje po tym aucie prowadzenia porównywalnego z modelem r30. ;) Wszystkich potencjalnych właścicieli Fluenców komfort podróżowania z pewnością usatysfakcjonuje, a że samochód nie jeździ jak po szynach? Co z tego, jego przyszli kierowcy i tak nie wchodzą w zakręty szybciej niż 10km/h, przecież mają co najmniej 137 lat i nie w głowie im takie szaleństwa. Mam też dobrą wiadomość dla wszystkich amatorów żeglugi morskiej, teraz możecie się poczuć jak na łodzi w trakcie sztormu i to na zwykłej polskiej drodze, jest tylko jeden warunek, musicie kupić samochód, wiecie jaki prawda? Więcej o zawieszeniu i prowadzeniu się sedana z diamentem na masce powiedzieć się chyba nie da, jeśli priorytetem jest dla was wysoki komfort jazdy po polskich bezdrożach, a precyzja prowadzenia i stabilność auta ma dla was drugo, lub nawet trzeciorzędowe znaczenie, to Fluence to samochód dla was. Jeśli jednak macie trochę inne priorytety, przy wyborze pojazdu, omińcie salon francuskiej marki szerokim łukiem.
 
Aha, zapomniałbym o silniku, chociaż w tym wypadku raczej nie ma o czym mówić. Testowy egzemplarz wyposażony był w jednostkę wysokoprężną 1,5 dCi. Zawsze uważałem, że nasi francuscy bracia potrafią robić dobre diesle. Myliłem się, co pokazał motor w moim sedanie, po pierwsze nie mam pojęcia, że da się wypić tyle wina, aby później wsadzić taki mały silniczek do tak dużego auta, po drugie to tycie biedactwo pod maską cierpi na bardzo poważną chorobę o nazwie „turbo dziura”, czujemy jej obecność, praktycznie co chwile, przeszkadza w rozpędzaniu Fluence’a i to na każdym możliwym biegu, a trzeba zaznaczyć, że tych jest aż sześć. Jakby tego było mało jeśli jeździmy cywilizowanym tempem musimy się liczyć z nie małym spalaniem. Z przykrością muszę stwierdzić, że ten silnik jak na swoje małe rozmiary jest wielką pomyłką, a kiedy jest umiejscowiony pod maską tego rodzinnego sedana sprawy przyjmują jeszcze gorszy obrót.

 

        

 

Koniec rejsu
 
Czas na podsumowanie francuskiego auta, zapewne sądzicie, że mianuję go najgorszym samochodem na świecie, byłoby to zrozumiałe po tym wszystkim co napisałem. Sprawy mają się jednak zupełnie inaczej. Mimo wszystkiego, co mi się w tym aucie nie podobało, uważam, że obecnie na rynku motoryzacyjnym jest kompletnie bezkonkurencyjny. Nie ma przecież w ofercie żadnej innej marki sedana, który w małym chociaż stopniu dorównywał Fluencowi reprezentacyjnością. Wszystkie inne auta tego typu to po prostu kompaktowe hatchbacki z doklejonym na siłę kufrem, zero w nich prestiżowego wyglądu, a czasem nawet brakuje jakiejkolwiek spójności stylistycznej. W praktycznie żadnym nie spotkamy tak bogatego wyposażenia i typowo francuskiego komfortu. Wróżę więc nowemu Renault duży sukces, bo francuzi trafili w lukę, na powstanie której czekały miliony klientów. A co do Fluenca, albo go znienawidzicie, albo pokochacie, jedno jest jednak pewne, jest zupełnie bezkonkurencyjny.

 

 

Dane techniczne Renault Fluence 1.5 dCi Privilege
Silnik turbodiesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwem wtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność 1461 cm³
Moc maksymalna 78 kW (105 KM), 4000 obr/min
Maks. moment obrotowy 240 Nm, 2000 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 6 biegowa
Zbiornik paliwa 60 l
Napęd napędzane koła przednie
Wymiary (dł./szer./wys.) 4618 x 1809 x 1479 mm
Masa własna / ładowność 1277 / 500 kg
Pojemność bagażnika 530 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie  5,3 / 4,1 / 4,5
Emisja CO2 119 g/km
Prędkość maksymalna 185 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 10,4 s
Cena wersji podstawowej 72 900 zł
Cena wersji testowej 88 940 zł

 

 

źródło: auto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole