Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

 

Toyota Aygo skojarzyła mi się bardzo mocno z figurami matematycznymi. Sama nazwa jest już mało humanistyczna. Kolejnym skojarzeniem to futuryzm i nowoczesność. Sprawdźcie, czy któreś z tych haseł jest prawdziwe, czy to tylko wymysł mojej nieograniczonej wyobraźni?

 

Toyota Aygo jest nowym przedstawicielem segmentu A tego japońskiego producenta. To nowa konstrukcja zarówno pod względem wizualnym, jak i technicznym. Aygo jest maluchem, ponieważ mierzy niecałe 3,5 metra, a jego szerokość to ciut więcej niż 1,6 metra. Takie wymiary pozwoliły wygospodarować 2340 mm odległości pomiędzy kołami. Rozstaw osi pozwala na dobre podróżowanie 4 osobom, aczkolwiek optymalnie jest to auto dla pary, gdyż bagażnik mieści jedynie 168 litrów. Dlatego też, często sporo pakunków trafi na tylną kanapę.

 

Wróćmy jednak do estetyki auta. Aygo to nowoczesny, kolorowy i młodzieżowy maluch. Pakiet X-cite pozwala na wybór neonowych kolorów (lakierów i wnętrza) oraz 15-calowych felg. Całość wygląda trochę zabawkowo, ale też oryginalnie. Znakiem rozpoznawczym Aygo jest wielkie „X” na grillu, które określa  auto – jest ono dynamiczne i agresywne – przynajmniej z przodu. Co ważne nasz egzemplarz to przykład indywidualizacji. W Aygo można personalizować kolory, felgi, wnętrze, a nawet kolor grilla. Dzięki temu auto rzadko kiedy się powtarza na ulicy, a już na pewno nie jest nudne.

 

 

Tak jak wspomniałem, bryła auta nie jest prosta, a liczne załamania i wstawi czerni (lakier lub plastiki) urozmaicają estetyczny odbiór Aygo. Ten samochód nawet z profilu wygląda ciekawie, ponieważ dolna linia okien ucieka do góry (im bliżej tyłu auta). W sumie to ta linia zaczyna się na X-grillu, a kończy przy klapie bagażnika. Ot taki designerski projekt.

 

Inżynierów Toyoty szaleństwo nie opuściło również we wnętrzu Aygo. Wystarczy spojrzeć na ułożenie deski rozdzielczej i samych zegarów. I nie chodzi mi tylko o lakierowane, kolorowe oraz błyszczące plastiki, które owszem są twarde, ale nie trzeszczą. Chodzi mi o ich kształt lub rozmieszczenie. Weźmy na przykład obrotomierz, który wygląda jak w wyścigowym aucie z gry komputerowej (z lewej strony bez wskazówki) lub centrum dowodzenia autem i multimediami  X-touch.

 

To dotykowy wyświetlacz z wgraną nawigacją i systemem zwanym z większych modeli Toyoty. Naprawdę spory szacunek, żeby do tego segmentu wkładać takie udogodnienia, ale chyba to już powoli staje się standardem. Testowane Aygo ogólnie było bardzo mocno wyposażone, ponieważ na pokładzie znalazła się automatyczna klimatyzacja, łączność BT z telefonem komórkowym, system Start-Stop oraz gniazdo USB. Resztę wnętrza wypełniają wygodne (również kolorowe) fotele oraz mnóstwo schowków, w których zmieści się połowa tego małego bagażnika, a już na pewno damskie szpargały.

 

 

Wnętrze posiada też małe minusy – błyszczące elementy szybko się kurzą i palcują, więc utrzymać auto w nieskazitelnej czystości wymaga sporo pracy. Uwagi potrzeba też przy kilku funkcjach auta, ponieważ brakuje europejskiej ergonomii i widać wpływ Azji. Mimo wszystko są to jednak drobiazgi, a w segmencie A trzeba być bardziej tolerancyjnym.

 

To czego jednak nie mogę tak szyb zignorować to oferta Aygo. Dostępna jest tylko jedna wersja silnikowa – benzyna o pojemności  1 litra, która posiada 69 KM. Jest to dobra jednostka (miejmy nadzieję bezawaryjna), aczkolwiek klientom należy się większy wybór niż kupić czy nie kupić. Niestety tego nie zmienimy więc warto skupić się na tym motorze, który pozwala rozpędzić się do setki w 15 s i pędzić do oszałamiających okolic 160 km/h. Mimo, że liczby nie zachwycają to Aygo w mieście jest bardzo dynamiczne. Silnik żwawo kręci się od dołu a 925 kg masy auta nie przeszkadzają w rozpędzaniu i miejskiej jeździe.

 

 

A bądźmy szczerzy – przecież miejskie arterie to najlepsze środowisko tej Toyoty. Dzięki swoim rozmiarom i bezpośredniemu układowi kierowniczemu wciśniemy się  w każdy parking. Do pomocy mamy kamerę cofania i promień równy 4,7 metra. To najważniejsze plusy jazdy Aygo. Jeśli chodzi o minusy to dźwięk trzycylindrowca przy wyższych obrotach oraz przeciętne zestrojenie zawieszenia nie są najbardziej pozytywnymi cechami auta.

 

Jest jednak jeszcze jeden ważny plus Aygo. Mianowicie chodzi o koszty. Na trasie na komputerze pokładowym zobaczymy spalanie lekko ponad 3 litry. W  mieście może pojawić się 5,6 litrów. Dlatego też litrowa jednostka ma prawie same plusy. Takie spalanie to również zasługa niskiego współczynnika oporu powietrza – cx = 0.29. Koszty to również zakup auta – najtańsze, trzydrzwiowe i „gołe” Aygo kosztuje poniżej 30 tys. zł (28900 zł). Jeśli chcielibyście mieć takiego wariata jak na zdjęciach, trzeba będzie przygotować około 42000 zł

 

 

Konkurencja nie śpi i oferuje auta w podobnych cenach (lecz z kilkoma opcjami silników), ale lekko droższych. Poza tym niby gust to nie wyznacznik, ale Aygo wizualnie znacznie odróżnia się od rywali (in plus oczywiście). To razem z atrakcyjną ceną i oszczędnym silnikiem stawia je jako niezłą propozycję do tytułu mistrza miasta. To naprawdę dobre dzieło Toyoty i fajne wozidełko zarazem – oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa)!

 

Konrad Stopa

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole