Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

Yeti to już znany gracz na polski rynku. Co zrobić by stary kotlet znów był na topie? Ano trzeba go dobrze odgrzać! W tym celu czeski producent postanowił tego SUVa pomalować w atrakcyjne barwy i nazwać edycją specjalną "Monte Carlo".

 

Czy taki zabieg był potrzebny? Uważam, że tak ponieważ dzięki temu Yeti z szarej myszki stało się ciekawym i atrakcyjnym samochodem. To oznacza, że w odmianie Monte Carlo ta Skoda wygląda dużo lepiej niż standardowy model. Co ważne różnica w cenie jest prawie niezauważalna (kilka tysięcy złotych). Należy pamiętać jednak, że chodzi tu tylko o design, ponieważ ta wersja nie zmienia zbytnio aspektów technicznych.

 

Jedyne na co możemy liczyć oprócz akcentów wizualnych to obniżone i lekko usztywnione zawieszenie, które w teorii nie pasuje do SUVa, lecz w praktyce w ogóle nie przeszkadza w prowadzeniu. Wręcz przeciwnie, bo Yeti MC prowadzi się bardzo lekko, a mimo zmian, miękkie zawieszenie idealnie wpasowuje się na polskie ulice. Auto pokochają kobiety, ponieważ układ kierowniczy posiada mocne wspomaganie, a pedał sprzęgła chodzi bardzo lekko.

 

 

Wróćmy jednak do karoserii auta, bo nie ma się co oszukiwać – człowiek kupuje często oczami. I tutaj wersji Monte Carlo nie da się pomylić z żadną inną wersją, ponieważ kontrastowe połączenie czerwonego lakieru z czarnymi wstawkami i dodatkami bije z daleko. Poza tym jest jednostajne w każdym modelu tego czeskiego producenta. Czerń można zauważyć na dachu, lusterkach, grillu, relingach, a nawet tylnych szybach auta. Ponadto wyróżnikiem są 17-calowee felgi oraz biksenonowe reflektory ze światłami do jazdy dziennej LED, w których to również umieszczono czarne plastiki. W nadwoziu pojawiły się również emblematy Monte Carlo, a reszta to kwadratowa bryła Yeti. Uwierzcie jednak, że MC zmienia Yeti nie do poznania i za to Skodzie należą się brawa!

 

Unikatowość wersji Monte Carlo można poczuć również wewnątrz Yeti. Tutaj mogłem usiąść na wygodnych (podgrzewanych) fotelach pokrytych zarezerwowaną dla tej wersji tapicerką o specjalnym wzorze lub złapać za skórzaną, uciętą u dołu kierownicą z przeszyciem czerwonej nici. To oczywiście niewiele, ale mocno wyróżnia wnętrze Yeti i czyni go czymś więcej niż tylko dobrze wykonanym i ergonomicznym kokpicie.

 

Reszta to jednak dobrze znany projekt z innych modeli marki, który urozmaicał jeszcze plastik w fakturze karbonu. Poza tym morze szarego plastiku oraz duży wyświetlacz intuicyjnej nawigacji Amundsen z radiem (ładne logo stacji), łącznością Bluetooth itp. Oczywiście wszystkie klawisze zostały logicznie rozłożone, a żaden materiał nie skrzypiał po kilkunastu tysiącach przejechanych kilometrów.

 

 

To co nie znajdziecie w innych modelach Skody to przycisk offroad, który pozwoli Wam zjechać bezpiecznie ze wzniesienia i podratuje elektrycznym sterowaniem napędu AWD w kryzysowych sytuacjach. Nie należy jednak zapominać, że to nadal tylko SUV i spory prześwit z wysokim nadwoziem mogą nie wystarczyć nawet na większe błoto.

 

Wnętrze Yeti ma jednak też sporo zalet. To co cechuje tego producenta to przestrzeń i nie inaczej jest w tym przypadku. Yeti zapewnia ogrom miejsca zarówno w przednim rzędzie siedzeń, jak i na tylnej kanapie. Dotyczy to nawet trójki pasażerów z tyłu, ponieważ auto jest dość szerokie (prawie 1,8 metra). Uzupełnieniem użyteczności Yeti jest 416-litrowy bagażnik o foremnym kształcie i łatwym dostępie (ogromna i pionowa klapa), który poprzez złożenie siedzeń można powiększy do 1760 litrów. To zaprocentuje możliwością spokojnego przewożenia mebli lub sprzętów AGD/RTV.

 

By to wszystko w miarę dynamicznie poruszało się po polskich drogach zadba turbodoładowany silnik Diesla 2.0 TDI o mocy 170 KM i maksymalny moment obrotowy na poziomie 350 NM. Mimo napędu 4x4 Yeti waży jedynie okolice 1,5 tony, więc powyższy silnik nieźle radzi sobie z autem, które w ogóle nie jest ospałe. Do prędkości miejskich samochód rozpędza się swobodnie i gwarantuje dość dobre osiągi jak na tak dużą bryłę nadwozia. Konkretnie to 201 km/h maksymalnej prędkości i 8,4 sekundy do pierwszej setki.

 

 

Jednostkę napędową oraz system elektronicznego AWD sprzężono z manualną, sześciobiegową skrzynią. Jej skoki są wyczuwalne lecz delikatne, a sam drążek pasuje do kobiecej specyfikacji auta i nie stawia prawie żadnego oporu. Skoda sprytnie chyba zauważyła, że płeć piękna często wybiera podwyższone, duże SUVy, w których najwyraźniej czuje się bezpieczniej niż w pozostałych segmentach.

 

Wraz z kamerą cofania, systemem automatycznego parkowania manewrowanie takim, z pozoru, dużym Yeti jest banalnie proste. Dzięki zdobyczom techniki nawet ciasne gąszcze miasta nie mogą zbytnio przeszkodzić w swobodnym parkowaniu lub pokonywaniu krawężników. W połączeniu z atrakcyjnym wyglądem wersji Monte Carlo jest to naprawdę zachęcający mix.

 

 

Jeśli chodzi o koszty, Yeti Monte Carlo, jak wspominałem na początku nie są one tak bardzo kluczowe. Wersja MC z wyposażeniem jak powyżej oraz dodatkami typu: panoramiczny dach dobiła do kwoty 136 000 zł. Jednakże równie dobrze doposażone, ale uboższe wizualnie Yeti będzie tańsze jedynie o 3-5 tysięcy złotych. Wracając jednak do kosztów eksploatacyjnych, Yeti z najmocniejszym silnikiem wysokoprężnym średnio spala około 6,5 litrów na 100 km. W mieście wartość ta rośnie o 1 litr, a w trasie spada do 5,5 litrów. Jak na tak spory silnik i niezbyt aerodynamiczną bryłę auta wyniki te są jak najbardziej akceptowalne.

 

Potwierdzę zatem tezę z 2 akapitu tekstu. Edycja specjalna Monte Carla jest warta swojej dopłaty i nie jest bezsensowna. Nawet stanardowa odmiana Yeti to dobry samochód. Skoro może być jeszcze lepszy, czemu z tego nie skorzystać?

 

Konrad Stopa

 

Kopiowanie zabronione bez wiedzy auto-strefa.pl i autora.

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole