Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

    

 

Nieskończoność to niezła łamigłówka w zadaniach matematycznych, ale ostatnimi czasy też twardy orzech do zgryzienia dla niemieckich marek. Infiniti, bo o nim mowa dość dobrze zadomawia się w Europie, zwłaszcza modelem Q50.

 

A taki właśnie ostatnio testowałem. Dla Azjatów diesle to niezbyt wdzięczny kierunek, aczkolwiek gdy korzysta się doświadczeń europejskiej konkurencji jest łatwiej. Sprawdźcie jak ta limuzyna Premium poradziła sobie jako mój kompan. 

 

Nie bez powodu wspomniałem już o nieskończoności. Pozioma ósemka trafnie odwzorowuje nadwozie tej mini-limuzyny. Karoseria Q50 nie jest kanciasta tylko opływowa, dzięki czemu auto nawet stojąc wygląda dynamicznie.

 

 

Najwięcej, pod względem estetycznym, dzieję się z przodu auta, gdzie przetłoczeni sięgają od zderzak aż do przedniej szyby. Razem ze sporym grillem i agresywnymi reflektorami Infiniti Q50 straszy kierowców widzących je w lusterku wstecznym. Oczywiście na twarzy Q50 nie zabrakło LEDów do jazdy dziennej, których poziome paski są bardzo dyskretne, lecz wciśnięte trochę na siłę. 

 

Nasz testowy egzemplarz pokryty został białym kolorem, stał na 19-calowych felgach, a gdzieniegdzie pojawiły się chromowane listwy. Z tyłu natomiast zaskoczyć mogą nas 2 końcówki rur wydechowych, które z 2,2-litrowego motoru benzynowego wypuszczają dźwięk.

 

Może on być czasem przerwany piskiem tylnych opon, ponieważ 170 KM przeniesione za pomocą 7-biegowego automatu (dwusprzęgłowy) często pozwolą zerwać trakcję, a dzięki w pełni wyłączalnym ESP zadowolą również amatorów jazdy bokiem. Połączenia dobrej skrzyni biegów (przyjemnie przeciąga zmianę biegu przy przyspieszaniu) z silnikiem Diesla gwarantuje też całkiem dobre osiągi. Bo jak inaczej nazwać 230 km/w prędkości maksymalnej lub sprintu do setki w 8,5 sekundy? I jeszcze ten maksymalny moment obrotowy na poziomie 400 NM.

 

 

Turbodoładowany motor to jednak niejedyny fun w tym aucie. Infiniti Q50, jak na Azjatów przystało, jest nafaszerowane elektroniką. Widać ją już po otwarciu drzwi ale po kolei. To czego nie widać to innowacyjne połączenie kierownicy z kołami za pomocą elektroniki. Direct Adaptive Steering powoduje, że autem kieruje się pewnie, aczkolwiek inaczej. Żadne drganie nie jest przenoszone na kierownicę. Zauważalna na niej jest jednak zmiana trybu jazdy. Opór jaki stawia wieniec w trybie Sport jest dużo większy niż w trybie Normal. Oczywiście oprócz wspomagania zmieniają się też ustawienia silnika i skrzyni biegów. Na marginesie dodam, że uszkodzenie DAS nie powoduje wjechania w drzewo, tylko awaryjne połączenie mechaniczne drążka kierowniczego z kołami.

 

A jeśli mówimy już o ewentualnym wypadku, nie sposób pominąć drugiego ciekawego systemu bezpieczeństwa zamontowanego w Infiniti. Tarcza to system, który monitoruje okolicę auta, awaryjnie hamując, ostrzegając o zmianie pasa, czy ewentualnych samochodach w martwym polu. Ostatnio przy okazji testu Golfa mówiłem o aucie autonomicznym – tu jest podobnie, ponieważ Q50 posiadała aktywny tempomat hamujący samochód nawet do zera.

 

To nawet nie połowa elektronicznych gadżetów przygotowanych przez azjatyckich inżynierów. Q50 jest bardzo nowoczesne, ponieważ posiada dwa wielkie wyświetlacze multimedialne (jeden z nich płaski niczym tablet). Infinity inTouch umożliwia zesparowanie auta z aplikacją w komórce, dzięki czemu sprawdzimy na nim kalendarz, maila, a nawet facebooka. Dla konserwatystów z menu można korzystać również za pomocą joysticka (a’la i-Drive) na konsoli centralnej lub przyciskami z kierownicy. Podsumowując brzmi to może nazbyt skomplikowanie, ale każdy sposób jest skuteczny więc to kwestia własnego wyboru.

 

 

System multimedialny skrywa w sobie, owszem standardowe funkcje jak radio, Bluetooth, nawigację, odtwarzacz CD/MP3 lub dane z komputera pokładowego lub ustawienia samochodu, ale również ciekawostki niezwykłe. Przykładowo elektronicznie regulowaną kierownicę i foteli (nawet boczki oparć) lub ściągacz pasów, które po rozpięciu zwijają się same. Po zgaszeniu silnika maksymalnie odsuwa się fotel oraz kierownica, dzięki czemu nawet potężni kierowcy wsiądą i wysiądą z bajeczną łatwością.

 

Jeśli chodzi o samo miejsce w środku Infiniti Q50 to jest go naprawdę sporo. Dzięki rozstawowi osi równemu 2,85 metra w środku nie zabraknie przestrzeni dla każdej z 4 osób. Będą podróżować one komfortowo nawet przez kilkaset kilometrów non stop. To zasługa niezłego zawieszenia oraz materiałów najwyższej jakości (skóra, miękkie plastiki) oraz bogatego wyposażenia. Nie przeszkodzi w tym nawet bagażnik, ponieważ 500 litrów jego pojemności schowa wszystkie bagaże oraz drobiazgi.

 

 

Okiem przedsiębiorcy

 

Średnio Infiniti Q50 z silnikiem wysokoprężnym pod maską spala 7 litrów ON. W trasie te wartości mogą zejść jeszcze o 2 litry, więc naprawdę jest nieźle. Jednakże dla kogoś kto wyda za te cuda technika prawie 200 tysięcy złotych nie powinno być to jakąś przeszkodą. Bazowo użytkownik może zaoszczędzić około 50 tysięcy złotych.

 

Porównując to do trójcy z Niemiec oferta z Azji jest bardzo kusząca. Oczywiście prestiż marki jest troszkę mniejszy, ale przyznajcie ile Infiniti widzicie na ulicy? Jeśli coś jest mniej popularne to nie oznacza od razu, że gorsze. I to w przypadku Q50 się potwierdza. Poza tym kupując ten model możecie być też super eko – wystarczy wybrać hybrydę!

 

Auto-strefa.pl

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole