Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

Ta luksusowa marka Toyoty od lat zaskakuje nas niesamowitymi kształtami swoich projektów. Zawsze były one nietuzinkowe i oryginalne. Te słowa doskonale pasują również do crossovera Lexusa – NX. Pamiętajmy jednak, że przecież nie wszystko złote co się świeci?

 

To doskonale znany fakt, że ludzie wybierają oczami. Kupujemy odzież, która nam się podoba, chodzimy do restauracji, które mają piękne wnętrze, ale gorsze jedzenie. A nawet jemy takie dania, które ładnie wyglądają, albo co więcej mają ładne opakowania. Z samochodami jest podobnie, aczkolwiek zmienia się je jednak dużo rzadziej i nie każdy może sobie pozwolić na błąd w zakupie. Dlatego też oprócz gustu warto pokierować się również rozsądkiem. Czy NX z benzynowym silnikiem przekona nas w obu tych aspektach?

 

Zacznijmy od tego pierwszego. NX to crossover o ponad 4,6-metrowej długości i szerokości 1845 milimetrów. Auto na pierwszy rzut oka wydaje się dużo większe niż jest oraz razi swoimi futurystycznymi liniami i załamaniami przez co czuje się do niego respekt. Mimo tylko 1645 milimetrów wysokości naprawdę z bliska czuć jakby był lekkim olbrzymem.

 

 

To wszystko jednak tylko złudzenie, które z pewnością potęguje pakiet stylistyczny F-sport. Odpowiada on za grill przedni z wielką atrapą chłodnicy, którą śmiało można porównać do jakiejś paszczy potwora. Pakiet przemodelowuje też przedni i tylny zderzak, a także uzupełnia auto o ładne 18-calowe alufelgi. Dzięki temu samochód, zwłaszcza w niebieskim lakierze wygląda bardzo atrakcyjnie. Ponadczasowe w tym samochodzie są również reflektory – przednie składające się z dwóch części: zwykłe xenony w agresywnym kształcie oraz znane z Lexusa światła do jazdy dziennej w technologii LED. Z tyłu nie jest nudniej, ponieważ reflektory o bardzo niecodziennym kształcie ciągną się od połaci blachy nad nadkolem tylnego koła, aż na klapę bagażnika (elektrycznie otwierana). Co ciekawe mają one czarne, plastikowe nakładki. Wygląda to ultranowocześnie, dzięki czemu auto nawet za 10 lat będzie nadal stylistycznie aktualne!

 

We wnętrzu jednak ten estetyczny zachwyt znika. Osobiście nie jestem fanem designu środka Lexusów. W NX projekt deski rozdzielczej oraz konsoli centralnej jest identyczny jak w innych modelach. Oczywiście czuć tutaj premium, ponieważ z każdej strony otacza nas dobrej jakości skóra, a plastików jest bardzo mało. Szkoda tylko, że doskonała technologia jest w starym opakowaniu. Widać to choćby po systemie infomedialnym, którego grafika jest jakby sprzed kilku lat. Wyświetlacz nie jest dotykowy, tylko sterowany nie do końca intuicyjnym touchpadem. O archaicznym, azjatyckim pochodzeniu przypominają niektóre przyciski, które mogłyby ulec już małemu update’owi.

 

To co jednak może do końca nie podobać się wizualnie spełnia wszystkie zachcianki kierowcy. Na pokładzie NX 200 T znajdziemy podgrzewane i elektrycznie regulowane fotele oraz lusterka, wyświetlacz head-up display, dwustrefową klimatyzację, nawigację, łączność Bluetooth z telefonem, lub wejścia USB/SD. Myślicie, że to mało? Lexus w jednym ze schowków przygotował nawet wyciągane lusterko – a masz konkurencjo!

 

 

Jedyne czego testowy egzemplarz nie posiadał to system audio sygnowany od Marka Levinsona. W zamian pojawiło się niewiele gorsze audio od znanej i poważanej firmy Pioneer. Oczywiście komfortowe podróżowanie zapewni bezkluczykowy dostęp do auta, aktywny tempomat oraz kilka asystentów bezpieczeństwa z kilkunastoma poduszkami powietrznymi. A to tylko najważniejsze dodatki NX 200 T F-sport, które wymieniłem.

 

Jeśli chodzi o przestrzeń NXa, to za pierwszym razem człowiek może poczuć się w nim lekko klaustrofobicznie. Wnętrze otula kierowcę dosyć mocno, a i pasażerowie czują, że ich przestrzeń gdzieś się kończy. Patrząc na auto z zewnątrz można by wyciągnąć całkiem odmienny wniosek. Mimo to, autem spokojnie może podróżować 4 osoby w komfortowy sposób, a do 487-litrowego bagażnika zmieści się większość ich bagaży.

 

Oprócz udoskonaleń technicznych, bez których kiedyś motoryzacja mogła się obejść, Lexus w wersji NX 200 T ma jedną staroświecką zaletę. Mianowicie jest to jednostka napędowa tego auta. Oczywiście nie jest ona tradycyjna i archaiczna, aczkolwiek bardzo dobrze sprawdza się do rozpędzenia tego ponad 1830-kilogramowego samochodu. Z dwulitrowego silnika inżynierowie Lexusa wycisnęli 238 KM oraz 350 NM maksymalnego momentu obrotowego, które dostępne są już od 1650 obrotów na minutę.

 

 

To spory wynik jak na benzynę, co czuć prowadząc NXa. Ta wielka karoseria dość niespodziewanie wystrzeliwuje do przodu. Dokładnie trwa to 7 sekund do 100 km/h, a prędkość maksymalna zatrzymuje się książkowo przy 200 km/h (w rzeczywistości granica jest trochę dalej). Dynamikę auta niestety psuje lekko jego automat. Mimo iż nie jest to skrzynia CVT, to dwusprzęgłowy automat trochę przysypia. Jego 6-biegów podczas spokojnej jazdy zmienia się bardzo cicho i niezauważalnie. Jeżeli jednak chcemy trochę poszaleć jest on zbyt wolny, a kickdown nie wskakuje tak szybko jakbyśmy sobie tego życzyli.

 

Sytuację ratują trochę tryby jazdy, jakimi NX dysponuje. Niestety ich zmiana nie do końca zauważalnie zmienia charakterystykę samochodu. Jedynie opcja Sport może zaburzyć tę tezę. W niej NX staje się nieco żwawszy oraz bardziej dynamiczny, a wspomniany automat pracuje na akceptowalnym poziomie. Do zmiany trybów służy pokrętło przy drążku automatu.

 

Lexus NX 200 T F-sport posiada dołączany napęd 4x4 z blokadami mostów, który doskonale spisuje się na gorszych drogach. Oczywiście takim autem nie ma co zapuszczać się w teren, aczkolwiek taka odmiana AWD spełnia swoje funkcje w doskonały sposób. Dzięki temu autem jeździ się bardzo pewnie. Razem z precyzyjnym układem kierowniczym oraz lekko utwardzonym zawieszeniem (w pakiecie F-sport) NX świetnie radzi sobie nawet na ostrych łukach i przy autostradowych prędkościach. Owszem auto podatne jest na boczne podmuchy wiatru, ale na to jak ten samochód jest duży jego współczynnik oporu powietrza i tak jest znakomity.

 

 

O guście już trochę było, więc czas przejść do rozsądku, czyli do pieniędzy. Tutaj NX 200 T podwójnie wypada słabo. Po pierwsze ten turbodoładowany, benzynowy motor spala ogromne ilości paliwa. Normalna jazda kończy się wynikiem 11-12 litrów na 100 km. W trasie uda nam się uzyskać około 9 litrów, ale w mieście może to być nawet 14 litrów PB95. To sporo, zwłaszcza, że równie dynamiczna konkurencja może spalić sporo mniej paliwa. Oczywiście można i autem uzyskać wyniki w okolicy 7 litrów, ale wówczas jazda przypomina jazdę tramwajem.

 

O okazji i ekonomiczności ciężko również mówić patrząc na cennik Lexusa NX. Po prosto widać, że jest to auto premium, więc cena także jakby z wyższej półki. Testowany egzemplarz wyceniono dokładnie na niecałe 245 tys. złotych. Koszty na stacji można by było zniwelować kupując odmianę hybrydową, ale jest ona trochę ospała i niestety sporo droższa.

 

Tak więc, jak podsumować NX 200 T? Według mnie na pewno przekonuje do siebie serce i oczy potencjalnego klienta. Prezentowany silnik ma też szanse jako rozsądny wybór skupiający się na osiągach. Rozsądnie jednak patrząc cena i spalanie może odstraszyć, aczkolwiek trudno znaleźć ładniejszego i szybszego crossovera w segmencie premium, który przy okazji ma być jednak tańszy. Mimo wszystko i tak postawiłbym na NX, bo bardzo pozytywnie zapadł mi w pamięci!

 

Konrad Stopa

 

Kopiowanie bez zgody auto-strefa.pl zabronione

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole