Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

Każdy kierowca kochający motoryzację powinien przynajmniej raz przejechać się którąś generacją Golfa GTI. To kwintesencja prawdziwego hot hatcha. Czy 7 generacja takiej odmiany daje tyle frajdy co ta pierwsza?

 

Oczywiście porównywanie przełomu kilkudziesięciu lat jest trochę bez sensu. Zmieniła się technologia, moc silnika, rozmiar i chyba dysproporcja pomiędzy zwykłym Golfem, a tym GTI. Fakt, że aktualnie gama modelowa Golfa się trochę powiększyła. Oprócz GTI mamy przecież jeszcze spokojniejsze GTD lub elektryczne GTE. Idąc w drugą stronę znowu Golf ma w ofercie jeszcze 300-konną odmianę R, a już niedługo nawet Clubsporta z 400-koniami. Zatem GTI nie szokuje już teraz jak kiedyś… nawet z pakietem Performance podnoszącym moc auta.

 

Mimo to, to nadal niecodzienny samochód. Nie nazwałbym go jednak egzotykiem, ale świetnym hatchbackiem. Dlaczego? Po pierwsze Golf GTI to nadal Golf. Znane kształty oraz wymiary, lecz z lekkimi smaczkami wizualnymi. Wielkie felgi o unikatowym wzorze, emblematy GTI oraz czerwony pasek na grillu przednim wchodzącym nawet do reflektorów. Mało? Popatrzcie na zmienione zderzaki, które posiadają tak jakby skrzela, w których znajdują się lampy. Ponadto 2 końcówki rur wydechowych i mamy przepis na bardzo atrakcyjne nadwozie – sportowe, agresywne, lecz nie przesadzone i nieprzypominające rajdówek z wielkimi spoilerami (tutaj gustowna lotka przy tylnej szybie).

 

 

 

Testowy egzemplarz pokryto biały lakierem z czarnych dachem (znalazło się w nim okno dachowe), co zabrało trochę animuszu. Dla mnie GTI powinno być w jaskrawych barwach – najlepiej czerwone. Nie oznacza to jednak, że prezentowany na zdjęciach Golf był na ulicach anonimowy – co to, to nie!

 

Nawiązania do pierwszej generacji Golfa GTI znajdziemy we wnętrzu auta. Na pierwszy rzut oka rzuca się wzór tapicerki w legendarną kratę. O jej walorach wizualnych nie będę się wypowiadał, ponieważ nie jestem jej fanem, ale brawa dla Volkswagena za pamięć o takich detalach. Drugim z nim to gałka zmiany automatycznej skrzyni biegów, której kształt przypomina po prostu piłeczkę golfową. Inna jest również kierownica, spłaszczona u dołu oraz głębsze i lepiej trzymające w zakrętach fotele.

 

Reszta to jednak standardowe volkswagenowskie kształty i ergonomia level master. Wszystko jest w odpowiednim miejscu, proste i czytelne w obsłudze, a przy tym doskonale spasowane. Oczywiście znajdziemy tutaj twarde plastiki, ale całość wygląda dobrze i jest niezłej jakości. Jako, że Golf GTI to nadal Golf, śmiało będzie podróżować nim czwórka osób, która w ustawnym bagażniku zmieści 380 litrów. To sporo jak na tę klasę aut, a przecież w sportowym aucie również czasem zakupy trzeba zmieścić, więc to kolejny argument za. W końcu rozstaw osi 2631 milimetrów zobowiązuje.

 

 

 

W aucie znajdziemy również szereg elektronicznych udogodnień znanych z grupy VAG. Jest to między innymi dwustrefowa klimatyzacja, podgrzewane i elektrycznie regulowane fotele (lusterka również), a także genialny system infomedialny z dużym dotykowym wyświetlaczem, szybko działającą nawigacją oraz dyskiem twardym (Jukebox), na który wgramy wszystkie swoje ulubione piosenki. O łączności USB, SD czy BT nawet nie wspominam, bo to już żaden wyróżnik.

 

Jedyne co może przeszkadzać w środku auta, to ręczny, który jest elektronicznym przyciskiem lub tryby pracy auta, które zmieniają specyfikę samochodu w mało ciekawy sposób. Jedyne co da się zauważyć to dźwięk silnika, który niestety jest potęgowany przez głośniki. To lekka plama niemieckiego producenta, z której inżynierowie protoplasty na pewno nie byliby z takiego oszustwa zadowoleni. Kucając przy tylnym zderzaku z dźwiękiem jest już dużo lepiej (niestety bez bulgotów…).

 

Zwłaszcza, że Volkswagen Golf GTI ma czym je generować. Dwulitrowa jednostka o mocy 230 KM (wzmocniona o 10 przez pakiet Performance) z turbosprężarką zapewnia niezłe osiągi oraz dynamikę auta. Do pierwszej setki samochód rozpędza się w 6,4 sekundy, a prędkość maksymalna tego GTI to aż 248 km/h. Na szczęście te wartości z prospektów reklamowych czuć również w środku samochodu. 350 NM maksymalnego momentu obrotowego pcha to 1327-kilogramowe nadwozie do przodu w bardzo szybki sposób już od 1500 RPM. To pozwala przyspieszać od naprawdę niskich prędkości.

 

 

By było to jeszcze bardziej skuteczne dba dwusprzęgłowy automat DSG. Ta doskonała konstrukcja (zwłaszcza w trybie sportowym) zmienia biegi w ułamku sekundy. Dotyczy to zarówno kickdownu, jak i liniowemu przyspieszaniu. Manetki za kierownicą pozwolą na próby dorównania temu automatycznemu mechanizmowi przez ambitnego kierowcę, aczkolwiek naprawdę ciężko temu sprostać.

 

Jako, że Golf GTI to FWD Volkswagen zamontował w aucie elektroniczny mechanizm różnicowy, który wspomaga przyczepność samochodu (przypomina mechaniczną szperę i jest lepszy niż XDS ze zwykłego GTI). Wraz z precyzyjnym układem kierowniczym i utwardzonym zawieszeniem samochód zapewnia doskonałe prowadzenie. To mimo cząstkowego bólu na kręgosłupie lub niższej części ciała powoduje uśmiech na twarzy. Dlatego też warto wybrać się nim na kręte trasy, z szybkimi podjazdami i dohamowaniami – wydajniejsze hamulce nie rozgrzewają się tak szybko.

 

Dynamiczna jazda powoduje jednak spore koszty użytkowania samochodu. Hot hatch nigdy jednak nie będzie wzorem oszczędności. Volkswagen Golf GTI może spalić średnio około 10-11 litrów. W trasie jest szansa uzyskać wynik nawet 7 litrów, aczkolwiek w miejskiej jeździe i korkach komputer pokładowy pokazywał nawet 13 litrów na 100 km.

 

 

Okiem przedsiębiorcy

Myślę, że właściciel firmy z chęcią pojeździłby takim Golfem GTI, aczkolwiek ciężko takie auto zakwalifikować do samochodu służbowego. Mówiąc jednak o ekonomii nie sposób wspomnieć ceny tego hot hatcha. Koszt GTI z dodatkiem 10 KM to 115 tysięcy plus ewentualne wyposażenie. Dużo tańsza jest Octavia RS, czy nawet mocniejszy Leon Cupra. Mimo to, są to auta inne i nie do końca lepsze, a poza tym nie są potomkami takiej legendy jak Volkswagen Golf GTI.

 

Podsumowując, ten Golf nie jest jednak zbyt ordynarny i surowy, a przy spokojnej jeździe nawet całkiem uniwersalny. Dzięki temu może on powodować mnóstwo endorfin, jak i spełnić wszystkie standardowe zadania miejskiego auta. To jaki będzie, zależy w sumie tylko od kierowcy, który rzadko będzie na niego narzekać.

 

Konrad Stopa

 

Kopiowanie bez zgody auto-strefa.pl zabronione

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole