Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

Miejskiego Swifta śmiało mogę porównać do kobiety starszej daty, która lubi tradycyjne rozwiązania oraz patrzącą na wszystkie nowinki techniczne z dozą dystansu. Nie oznacza to jednak, że nie bywa w towarzystwie lub brakuje jej elegancji. Potrafi za to nieraz zaskoczyć grupę znajomych lub rodzinę.

 

Porównywanie samochodu do płci pięknej może wydawać się trochę szowinistyczne, aczkolwiek pragnę uspokoić, że nic takiego nie jest moim celem. Suzuki Swift równie dobrze może być dla mnie starszym gentlemanem, który przechadza się miejskimi deptakami niezbyt pospiesznie trzymając gazetę pod pachą i jedwabną chusteczkę w kieszeni marynarki, który woli się przespacerować niż wyciągać auto z garażu.

 

Czas skończyć już jednak te metaforyczne opinie i zmienić felietonistyczne akapity w standardowy test. Patrząc na auto z zewnątrz widać po Swifcie upływający ząb czasu. Sylwetka samochodu to lekko oldschoolowe podejście do projektowania miejskiego auta. Widać tu sporo obłych kształtów, zarówno na zderzakach jak i masce.

 

 

Testowany egzemplarz to reprezentant liftingu z 2013 roku, co zdradza dlaczego samochód wygląda już lekko starawo. Biorąc pod uwagę, że na rynku już niedługo pojawi się Baleno, Swift odchodzi powoli w zapomnienie. Mimo to, w przednim zderzaku pojawiły się paski ze światłami do jazdy dziennej w technologii LED. Uatrakcyjnieniem nadwozia tego 385-centymetrowego samochodu są lusterka w kolorze nadwozia ze zintegrowanymi kierunkowskazami oraz mała lotka przy tylnej szybie. Niestety w aucie pojawiły się tylko piętnastocalowe felgi.

 

Brak designerskiego szaleństwa Suzuki nie przeniosło również do wnętrza samochodu. Jak to w najtańszych samochodach bywa, środek Swifta wykonany został ze średniej jakości materiałów w dość spokojnym kształcie. Oczywiście od samochodów tej klasy nie można wymagać nie wiadomo jakich wodotrysków, aczkolwiek europejscy konkurenci, a nawet Toyota potrafią do wnętrza samochodu przemycić kilka naprawdę ciekawych wizualnych smaczków.

 

W Swifcie za taki ekskluzywny dodatek można uznać dodatkowy system multimedialny od marki Kenwood. Jego kolorowy wyświetlacz z ładnymi grafikami z chęcią pokaże nam nawigację, połączy z autem nasz telefon, czy po prostu odtworzy dźwięk z USB, a nawet przekaże obraz z kamery cofania! Niestety ma on też wady, po pierwsze małe przyciski są zmorą kierowcy, a po drugie i sam interfejs czasem potrafi się zaciąć.

 

 

Reszta wnętrza to jednak ergonomiczny majstersztyk. Wszystko jest proste w obsłudze i nawet osoba wsiadająca za kółko po raz pierwszy nie będzie miała problemu odczytać dane z komputera pokładowego, wykorzystać tempomat lub zmienić temperaturę w manualnej klimatyzacji. Niestety przyciski lub pokrętła tych opcji potwierdzają tezę, że Azjaci mają inny gust i dodatkowo lubią tradycyjne kształty. Mogę się z Wami założyć, że niektóre przyciski ze Swifta są starsze niż ja. Na plus jednak mogę zaliczyć zegary, które są czytelne i przy okazji nawet atrakcyjnie – to taka igła w stosie wizualnych potrzeb.

 

Jeśli chodzi o przestrzeń w Swifcie, jak to bywa w miejskim aucie, jest ona umiarkowana. Autem komfortowo będzie podróżować dwójka osób, ponieważ tylna kanapa nie prezentuje obfitych w przestrzeń miejsc. Ponad 2,4-metrowy rozstaw osi został wykorzystany przeciętnie. Na szczęście dzięki pięciodrzwiowemu nadwoziu do auta wygodnie można się dostać oraz z niego wyjść. Bagażnik również nie należy do rekordowych, ponieważ 211 litrów pojemności może czasem nie wystarczyć. Uważajcie więc na supermarketowe przedświąteczne promocje.

 

Mówiąc we wstępie o damie lubiącej bardziej tradycyjne rozwiązanie chodziło mi również o sercu Swifta. Mianowicie jest to wolnossące VVT bez żadnej turbosprężarki pożerające bezołowiową benzynę i generujące 94 KM z 1,2 litra pojemności motoru. Ta jednostka w zupełności wystarczy na miejskie otoczenie, a nawet poza blokowiskami poradzi sobie w trasie. Oczywiście nie będą to oszałamiające doznania (typu tych sportowych), aczkolwiek Swift z takim silnikiem to niezły wybór. Poza nim do dyspozycji Suzuki oferuje nam w sprzedazy jeszcze tylko jeden silnik – mocniejszą benzynę z 136 KM.

 

 

Ciekawi osiągów tego Swifta? 118 NM maksymalnego momentu obrotowego powoduje, że auto rozpędza się do setki w 12,3 sekundy. Najszybszą prędkość jaką można tym autem uzyskać to 165 km/h. Teoretycznie brzmi to bardzo słabo, ale w takim aucie takie parametry można wybaczyć.

 

Oczywiście przy autostradowych prędkościach w Swifcie jest głośno i brakuje mocy. Zwłaszcza, że silnik sprzężono z pięciobiegowym manualem, który właśnie wydaje się być za krótki. Brakuje po prostu szóstego biegu, który obniżyłby obroty silnika i sprawił jazdę bardziej przyjemną oraz elastyczną zarazem. Mógłby również obniżyć i tak niskie spalanie, ponieważ Swift średnio potrzebuje około 6-litrów benzyny. To naprawdę świetny wynik, a przy ekonomicznej jeździe można jeszcze zaoszczędzić około litra paliwa.

 

Tak jak już jednak pisałem, miejskie przeznaczenie auta czuć w jego prowadzeniu. Swift najlepiej odnajduje się w gąszczu i sieci ulic, ponieważ mały promień skrętu oraz wymiary auta pozwalają mu nieźle manewrować w zurbanizowanym otoczeniu. Niestraszne są mu więc ciasne parkingi, a także miejskie dziury, ponieważ auto zestrojone jest bardzo miękko. Razem z lekko działającym układem kierowniczym Suzuki Swift będzie dobrym kompanem wszystkich kobiet - jego prowadzenie to naprawdę łatwizna (panie – znów bez urazy!).

 

 

Okiem przedsiębiorcy

By cieszyć się posiadaniem Suzuki Swifta z takim motorem i nadwoziem 5-drzwiowym trzeba przygotować w salonie minimalnie około 40 tysięcy złotych (wyprzedaż rocznika 2015). Z dodatkami auto kosztuje ledwie ponad 50 tysięcy złotych. Na szczęście japoński producent zawsze potrafi zaskoczyć nas sporym rabatem, więc możliwe, że Swifta dostaniecie nawet taniej.

 

Podsumowując, Swift może być naprawdę rozsądną propozycją jako auto dla samotnika lub drugi samochód w rodzinie. Bezawaryjna konstrukcja ze sporym wyposażeniem dodatkowym oraz niezłą cena z łatwością przewyższa ewentualne braki wizualne. Chyba, że ktoś auto kupuje zdecydowanie ze względu na swój gust…

 

Konrad Stopa

 

Kopiowanie bez zgody auto-strefa.pl zabronione!

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole