Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

Parafrazując pewną reklamę można powiedzieć, że są vany i są… francuskie Citroeny. Nowe C4 Picasso jest inne niż przedstawiciele konkurencji. Po prostu ta marka musiała polecieć z wodzą fantazji i zrobiła znów coś oryginalnego. A mi przyszło tym jeździć!

 

Dokładnie to w moje ręce wpadł powiększony model C4 - Grand Picasso, który pomieści siedmiu pasażerów, a nie tylko 5. Ciekawi jak ta kupa futurystycznie ułożonej karoserii z dieslem pod maską radzi sobie na ulicach naszego pięknego kraju?

 

Na pewno Citroena C4 Grand Picasso ciężko nie zauważyć w mieście. 4-6 metra długości tego auta to nie kolosalna ilość, aczkolwiek obły kształt minivana (wysokość ponad 1,6 m i szerokość ponad 2 metry) potęguje doznanie tego olbrzyma. Na szczęście Grand Picasso jak sama nazwa wskazuje nie szokuje jedynie swoim ogromem. Bardziej rzuca się w oczy projekt nadwozia auta – w końcu nosi nazwę nieszablonowego artysty.

 

 

Najbardziej kontrowersyjnym elementem karoserii są przednie reflektory, które są podzielone. Górna część łączy się chromowanymi listwami z grillem auta i służy za światła w technologii LED do jazdy dziennej. Dolna to zwykłe xenony, które zadbają o widoczność w nocy. Taki nieszablonowy zabieg udziwnia trochę przód samochodu, ale według mnie wcale go nie obrzydza. Gorsze są tylne reflektory, które w kształcie litery C mają w sobie trochę chromu.

 

Całość w błękitnym kolorze wygląda wesoło i rodzinnie – dzieci na pewno będą zadowolone. Razem z dużymi alufelgami oraz wieloma chromowanymi elementami (listwy i relingi) auto nie wygląda masywnie, a to istotne w tworzeniu vanów. Dlatego też sądzę, że pod względem wizualnym konkurencja ma się czego uczyć od Citroena. Z funkcjonalnością jest już trochę gorzej, bo w dużym samochodzie wolałbym chyba drzwi przesuwne niż otwierane tradycyjnie.

 

Lekko kosmicznie jest również po wejściu do Citroena. Na pierwszy rzut oka zainteresuje nas centralnie umieszczony 12-calowy wyświetlacz na środku deski centralnej, a nie nad kierownicą, który służy jako zegary i komputer pokładowy. Szczerze powiem, że nie przepadam za tym rozwiązaniem, bo nie wiem czemu ma służyć, zwłaszcza w tak szerokim samochodzie. Mimo to jego komunikaty wyświetlane są bardzo czytelnie i przejrzyście (dla gadżeciarzy dodam, że można zmieniać ich wygląd).

 

 

Drugi ekran, to dziecko systemu infomedialnego, które obsłużymy za pomocą dotykowego panelu. Wnętrze auta jest bardzo minimalistyczne i naprawdę posiada bardzo mało standardowych przycisków – dosłownie kilka. To niezbyt ergonomiczne rozwiązanie, ponieważ za jego pomocą zmienimy klimatyzację, ustawienia samochodu, które zamiast prostego kliknięcia wymagają więcej kroków, czyli większej atencji kierowcy – czytaj jest niebezpieczniej.

 

Z drugiej jednak strony materiały wykonane do produkcji tego ciekawego wnętrza są dobrej jakości, a ich spasowanie również ma się dobrze. Pamiętajmy, że w vanie pojawi się sporo dzieci, więc ich odporność na brudzenie też jest wysoka. Przy tym wszystkim wnętrze ładnie to wszystko wygląda. Skórzana tapicerka oraz same fotele zapewniają wysoki komfort i naprawdę nieźle komponują się z naszym ciałem podczas długich podróży. Ich wygoda nieraz wprawi nas w bardzo spokojny i przyjemny nastrój (są podgrzewane i mają wbudowany masaż). Ich elektryczna regulacja to przecież już standard.

 

Gdyby to nie wystarczyło, by uspokoić pasażerów tylnych foteli mamy do dyspozycji wielkie, panoramiczne okno dachowe oraz 2 ekrany odtwarzacza DVD w zagłówkach przednich foteli. Co ciekawe w zestawie dołączone są bezprzewodowe słuchawki, by starsi pasażerowie nie musieli słuchać najnowszych planów Pingwinów z Madagaskaru. Warto podkreślić również, że ostatni rząd siedzeń nie należy do najgorszych miejsc w historii motoryzacji – owszem jest ciasno na nogi, aczkolwiek i tak wydaję się być wygodnie.

 

 

Dlatego też Citroen Grand C4 Picasso to bardzo przestronne auto. Ogrom miejsca powiększono przez różne schowki. Niestety przez 3 rząd siedzeń samochód ma mały bagażnik – 170 litrów. Jeśli jednak nie wozicie dzieci sąsiadów, to płaska podłoga oferuje nad sobą aż 704 litry. Co ważne, przez dużą szerokość auta, kufer o regularnych kształtach również jest szeroki. Chcecie przewieźć szafę lub duże zakupy z IKEI? Spokojnie wystarczyć złożyć też drugi rząd siedzeń.

 

Skoro auto jest ładne i duże to czy do tego jeszcze dobrze jeździ? Oto dba dwulitrowa, oszczędna jednostka BlueHDI o mocy 150 KM. Maksymalny moment obrotowy tego silnika to 370 NM przy 2000 RPM, więc trochę wysoko. Jak to się ma do osiągów? Autem maksymalnie można podróżować z prędkością 207 km/h a setkę osiągnie w 11.5 sekundy. Jak dla mnie wystarczające osiągi dla tego typu auta.

 

Ciekawostką jest fakt, że te parametry mogłyby być lepsze, gdyby w aucie pojawiła się skrzynia manualna. Testowany egzemplarz jednak wyposażony był w automat z sześcioma przełożeniami. W parze z silnikiem to 1635 kg porusza się dosyć dynamiczne, ale co ważniejsze oszczędnie. Według producenta wyniki około 4,5 litra ON są na porządku dziennym. Według mojego testu do średniego spalania dołożyłbym 2 litry i wówczas autem można podróżować w miarę normalnie.

 

Jako, że Citroen C4 Grand Picasso to taki przeniesiony z domu salon na kółkach jest on bardzo komfortowy, nieźle wyciszony i przyjemny w prowadzeniu. Jazda autem nie przysparza problemów, a lekki układ kierowniczy oraz miękkie zawieszenie ukołysze dzieci do snu. Jedyne na co trzeba uważać, to szybkie łuki, ponieważ taka sylwetka powoduje zauważalne przechyły boczne. Gabaryty auta mogą również przeszkadzać w mieście, ale zawsze z pomocą służą kamery i czujniki cofania.

 

 

Okiem przedsiębiorcy

By mieć Grand C4 Picasso wystarczy wydać już 67 tys. złotych, by był to tak skonfigurowany egzemplarz trzeba dołożyć cenę C1. A gdyby dodać do tego wszystkie bajery testowanej sztuki C4 Grand Picasso będzie kosztować okolice 130 tys. złotych. Dużo, mało? Jak na tak kosmiczny, przestronny i nieźle wyposażone auto chyba dobra kwota, zwłaszcza, że czasem więcej kosztują przedstawiciele Segmentu D.

 

Dlatego też podoba mi się wizja i strategia Citroena na temat vanów. W czasie gdy producenci ich zadania spychają do segmentu SUVów, zamiast udoskonalać tradycyjne rodzinne auta, Francuzi dopieszczają je w awangardowy i oryginalny sposób. Tak trzymać!

 

Konrad Stopa

Kopiowanie bez zgody auto-strefa.pl zabronione.

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole