Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

Czasy gdy kilkadziesiąt koni mechanicznych robiły z modelu auto super sportowe odeszły w zapomnienie. Teraz nie wystarczy już tylko mocniejszy silnik lub pakiet wizualny – potrzeba jeszcze rekordu toru w Nurburgringu. I tak oto w wyniku jego bicia przez różnych producentów mamy takie auto jak VW Golf R.

 

I bardzo dobrze, że go mamy! Tylko jak zakwalifikować taki samochód, skoro Volkswagen GTI to hot-hatch, bo przecież 220 KM na pewno jest gorące. Ja „erkę” nazwałbym rally-hatchem, bo 300 KM i napęd 4x4 czyni z niego naprawdę piekielnie szybki samochód. Jak więc poruszać się taką rajdówką po normalnych drogach?

 

O dziwo nie jest to takie trudne jakby się to mogło wydawać. Owszem samochód ma spore możliwości, ale dzięki napędowi 4x4 w wielu sytuacjach prowadzi się prościej niż choćby GTI. Mimo to, jazda „R” to nie przelewki, ponieważ ten sam układ potrafi przerzucić sto procent napędu na tylne koła auta, aczkolwiek częściej samochód jest nadsterowny niż podsterowny. W skrócie oznacza to, że przy codziennej jeździe samochód z 20-milimetrowo niższym prześwitem jest do drogi prawie przyspawany, co zapewnia genialne prowadzenie.

 

 

Dodajmy do tego niezwykle precyzyjny układ kierowniczy z wyczulonym wspomaganiem oraz dość twarde nastawy zawieszenia jak na sportowe auto przystało. Warto wspomnieć, że układ kierowniczy jest progresywny, więc im szybciej jedziemy tym mniej musimy kręcić kierownicą – idealna opcja na szybkie pokonywanie zakrętów w górskich rejonach naszego pięknego kraju. Co więcej gdy chce się poszaleć bardziej, w Golfie R można całkowicie wyłączyć ESP, polecam taką opcję jednak doświadczonym kierowcom, ponieważ poślizgi w aucie 4x4 to już niecodzienne przeżycia.

 

Uzupełnieniem tych świetnych zdobyczy technologii przez Volkswagena jest sam silnik samochodu. By haldexowy napęd i twarde resorowanie mogły wysilać się na maksymalnym poziomie trzeba czegoś naprawdę mocnego. I taki właśnie jest dwulitrowy, trzystukonny motor TSI, który 380 NM maksymalnego momentu obrotowego używa od 1800 RPM. Mimo, iż silnik jak widać dostał po głowie tzw. downsizingiem to i tak do setki rozpędza się w niecałe 5 sekund (4,9 s), a maksymalnie może pędzić aż 250 km/h – oczywiście prędkość została ograniczona elektronicznie.

 

Sami widzicie, że takie parametry to nie przechwałki  i opis typu hot-hatch tak samo jak do Focusa RS trochę nie pasuje. By Volkswagen Golf R przyspieszał do setki w mniej niż 5 sekund potrzeba auto wyposażyć w automatyczną skrzynię DSG. Teoretycznie na papierze oszczędza ona dwie setne sekundy łamiąc granicę „piątki do setki”. Oczywiście nawet w automacie można pobawić się w manualne biegi dzięki manetkom za kierownicą (doznania spotęgują tryb S skrzyni biegów). Do totalnej zabawy i szybkiej jazdy polecam tryb Race.

 

 

To wszystko przekłada się jednak na to sportowe użycie auta, a czy Golf R nadaję się do codziennej eksploatacji? Dzięki trybom pracy auta – tak. Można wybrać jedną z 5 opcji (choćby comfort lub eco), które ugrzeczniają auto. Zmieniają reakcję na gaz, zmiękczają lekko zawieszenie, czy aktywują funkcję żeglowania w automacie DSG. To pozwala na w miarę cywilizowaną jazdę tym niezwykłym Golfem.

 

Pamiętajmy, że to jednak nadal flagowy kompakt VW. Jest jednak w trzydrzwiowym nadwoziu z dużymi 18-calowymi alufelgami  o pięknym wzorze. Nadal znajdziemy tu spory bagażnik (380 litrów) oraz rozstaw osi pozwalający podróżować 4 pasażerów w wygodnych warunkach. Na pokładzie znajdziemy również wiele cywilizowanych umilaczy jak dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, podgrzewane siedzenia i elektrycznie regulowane ze skórzaną tapicerką. To samo można powiedzieć o dotykowym i genialnie rozwiązanym systemie infomedialnym z dużym kolorowym wyświetlaczem. Kombajn ten skrywa nawigację, odtwarzanie wszystkich znanych mi źródeł muzyki itp. Gorzej z wygodą i resorowaniem auta, które potrafi czasem przypomnieć o swoich pseudorajdowych korzeniach.

 

Sam środek samochodu wygląda bardzo elegancko, ponieważ wszędobylska czerń przeplata się jedynie z niebieskim podświetleniem (czytelne zegary) i lakierowanym plastikiem. Ergonomia stoi oczywiście na najwyższym poziomie, ale projekt wnętrza nadal jest spokojny. Mimo to mała, dobrze leżąca w dłoniach kierownica oraz wygodne, a kubełkowe fotele czynią kierowcę pewnym prowadzącym. Niestety zamiast prawowitego drążka hamulca ręcznego pojawił się przycisk, a wspomniane DSG nie pozwoli na ciągłe machanie lewarkiem, jak to w sportowych autach kiedyś bywało.

 

 

To, że bebechy Golfa R są naprawdę niezłe już wiecie. Drugim aspektem jednak emocjonującego samochodu to jego wygląd. W środku „erka” nie szokuje, a jak jest na zewnątrz? Naprawdę nieźle. Golf R różni się od standardowej odmiany już na pierwszy rzut oka. I nie mówię tutaj o trzydrzwiowym nadwoziu czy dużych felgach. Chodzi mi o przeprojektowane zderzaki z wlotami powietrza i czarnymi zaślepkami, a także lotką przy tylnej szybie, przyciemnionymi szybami i oczywiście czterema końcówkami rur wydechowych (to w slangu małych chłopców najważniejsza cecha, no na liczniku Golf R ma aż 300 km/h więc szacunek by był). Smaczku dodają emblematy z ciemną literą „R”. Nasz testowy egzemplarz polakierowany na biały kolor, dzięki czemu auto było przedstawieniem fajnego kontrastu.

 

Okiem przedsiębiorcy

Skoro Golf R to takie świetne „wow” musi być gdzieś haczyk. No tak – samochód kosztuje około 152 tysiące złotych w najuboższej wersji (chodzi o wyposażenie i wersję z manualną skrzynią biegów). Nasz testowy egzemplarz z kilkoma opcjami dodatkowymi (zarówno technicznymi, jak i jedynie bajerami elektronicznymi) to wydatek już 200 tys. złotych. Dużo, ale mniej niż S3 (i na pewno RS3), zwłaszcza, że auto jest mocne i pięknie wygląda, ale nie jest tak świetne jak choćby Focus RS. Na pewno bije na głowę przednionapędówki (Megane RS), ale ciężko je też ze sobą zestawiać ze względu właśnie na AWD.

 

 

Jeśli chodzi o spalanie waha się ono jak ostatnio temperatura w Polsce. Owszem Golfem można spalić 8-9 litrów benzyny na 100 km, ale wówczas autem jeździ się jak zwykłym Golfem. Nie po to przecież kupowało się „R” – jazda „jak Pan Bóg przykazał” to 15, a nawet 20 litrów, a tak naprawdę portfel jest Twoim ograniczeniem, a nie auto.

 

Ciężko zatem jednoznacznie określić Golfa R. Na pewno jest bardziej kontrowersyjny niż GTI, a różnica pomiędzy trybami jazdy i możliwościami auta jest naprawdę spora. Przez to auto może nam służyć na co dzień z pewnymi mankamentami, ale też dać sporo frajdy wtedy kiedy tego potrzebujemy. Czy to najlepszy rally-hatch?– Nie wiem, ale Volkswagen Golf R na pewno jest nietuzinkowy!

 

Konrad Stopa

 

Kopiowanie bez zgody auto-strefa.pl zabronione

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole