Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

Autor: Marcin Witkowski

Zdjęcia: Paweł "Kaczy" Kaczor

 

 

 

Potrzeba jest matką wynalazków, dzięki niej mamy prąd w gniazdkach, wodę w kranach i  silnik diesla w typowo amerykańskim sedanie klasy premium, czyli Chryslerze 300C, którego tym razem dostałem w swoje ręce. Połączenie o tyle specyficzne, że w Stanach Zjednoczonych nikt nie jeździ na ropie, bo przy tamtejszych cenach benzyny jest to po prostu nie opłacalne. Poza tym czy ktoś widział rasową amerykańską v8 która klekocze jak stado bocianów na łące zaraz po powrocie z Afryki? No właśnie. Niestety jeśli amerykanie chcieli zdobyć serca europejczyków musieli dostosować swój produkt do ich wymagań, czyli zamontować w nim silnik diesla. Czy takie połączenie się udało? Przekonacie się na końcu, zapraszam!

 

 

Tyle lat na rynku, a wciąż na czasie

Sylwetka 300C pomimo paru ładnych lat obecności na rynku wciąż może się podobać. Wszystko przez tą nutkę amerykańskiej egzotyki, a może nawet nie nutkę a całą symfonię, to auto aż krzyczy: “Jestem wielkim krążownikiem szos, Made in USA!” Chrysler jest ogromny, a sprawia wrażenie jeszcze większego i bardziej masywnego niż w rzeczywistości. Cała stylistyka jego karoserii oparta jest na wielkich prostych połaciach blachy i małych szybach, trzeba przyznać, że takie rozwiązanie sprawdza się w tym przypadku świetnie i wyjątkowo ponadczasowo. W świecie europejskich małych aut, a tym bardziej w realiach typowego miasta z bloku wschodniego, czyli Warszawy jego sylwetka przyciąga spojrzenia wszystkich. Może nie absorbuje każdego wokół bez reszty jak robi to Ferrari, ale wszyscy niby przypadkiem zerkają na ten kawałek Ameryki na kołach. Przód auta jest niemal pionowy i cały ocieka chromem - typowo amerykański przepych i elegancja, jeżeli ktoś lubi taki styl to tym autem będzie zachwycony. Tak czy owak sylwetka podobna do czołgu jeszcze długo się nie znudzi, a samo 300c jest najlepiej zaprojektowanym amerykańskim sedanem od wielu lat, dzięki czemu nawet w europie przyjął się całkiem nieźle jak na auto zza oceanu. Ostatnio karoseria przeszła niewielki lifting, ale na całe szczęście tak niewielki, że nikt normalny go nie zauważy, dzięki czemu samochód nie stracił nic ze swojego monumentalnego charakteru. Mojemu egzemplarzowi przydałyby się jednak nieco większe felgi, bo aktualne giną przy ogromie nadwozia.

 

       

 

Więcej plastiku niż w Pameli Anderson!

Wygląd zewnętrzny jest wspaniałym pokazem amerykańskiej szkoły stylistycznej i do niczego nie można się tu przyczepić, natomiast o wiele gorzej jest we wnętrzu. Co prawda to kontynuacja amerykańskiego stylu, tylko tutaj w złym tych słów znaczeniu. Siadając za kierownicą najpierw zastanawiamy się co ten gigantyczny okrąg tutaj robi, chwile później zauważamy morze plastiku, co prawda miękkiego ale zawsze to plastik i jest go więcej niż ja mam w całym mieszkaniu! Precyzja montażu deski rozdzielczej odbiega od europejskich standardów, ale jeśli chcemy jeździć amerykańskim autem musimy się z tym pogodzić. Fakt faktem że po kilku dniach ten cały plastik, i nie bójmy się powiedzieć wprost amerykańska tandeta, przestaje nam przeszkadzać. Mało tego, zaczynamy myśleć, że europejska dbałość o detale to zwykły przerost formy nad treścią. Tak czy owak we wnętrzu 300c mamy do dyspozycji niewyobrażalną ilość miejsca, żeby rozmawiać z pasażerem obok przydałby się megafon albo przynajmniej zestaw walkie talkie. Miękkie zawieszenie i wygodne fotele gwarantują wysoki komfort, tym bardziej, że do dyspozycji mamy bardzo dobry system audio prosto od panów z Boston Acoustics. Przeszkadza zdecydowanie zbyt duże koło kierownicy i niezbyt intuicyjna obsługa dotykowego ekranu systemu audio i nawigacji, ale poza tym raczej nie będę narzekał. Nie wiem dokładnie dlaczego, ale w tym aucie pewne rzeczy nie rażą aż tak jak w autach ze starego kontynentu, po prostu prowadząc go myślimy nieco innymi kategoriami coś co kiedyś nam przeszkadzało staję się tu niemal zaletą.

 

 

Uwaga zakręt!

Czas jednak przejść do prowadzenia. Nawet małe dzieci wiedzą, że drogi w Ameryce są idealnie proste a zakrętów tam tyle co soli w Bałtyku, czyli prawie nic. Jaki z tego wniosek? Amerykańskie auta za wyjątkiem Corvetty nie potrafią skręcać. Ich przeznaczeniem jest połykanie długich odcinków prostego asfaltu i to zadanie wykonują perfekcyjnie, gorzej jeśli nagle na naszej drodze z nikąd pojawi sie zakręt. Jeździłem już wieloma autami zza wielkiej wody i każde z nich przy byle okazji pokazywało jak bardzo nie lubi kiedy ktoś kreci ich kierownica przy prędkości wyższej niż 10 mil na godzinę. Spodziewałem się więc, ze moje 300C nie będzie wyjątkiem, tym bardziej, że już wyjeżdżając z parkingu dało się odczuć bardzo komfortową charakterystykę zawieszenia. Nadzieją nie napawała mnie też jego kierownica o rozmiarach dużej pepperoni (regulowana elektrycznie!) o nieco za wąskim wieńcu. Parę kilometrów za bramą salonu pojawił się pierwszy zakręt, z dużą dawką ostrożności zwolniłem aby nie zostać zaskoczony nagłym przechyłem nadwozia i uniknąć podparcia wewnętrznym lusterkiem. Parę sekund później byłem znów na prostej drodze, i co? To już? Już po tym strasznym zakręcie? Następnym razem próbuje już pojechać szybciej, ale znowu żadnego dachowania, żadnego poślizgu, Chrysler nawet nie złożył się wzorem motocyklistów na kolanko, a w tym przypadku na lusterko. Na pewno do prowadzenia europejskich aut klasy premium jeszcze mu daleko i to prawie tak daleko jak z Warszawy do Los Angeles, ale jak na auto z “USA the greates country in the world!” jest bardzo dobrze. Co prawda czuć, że zawieszenie jest strojone pod kątem komfortowego pokonywania długich prostych autostrad, ale nawet na krętych europejskich drogach nie będziecie mieli często powodu do strachu przy byle zakręcie. Co do najbardziej kontrowersyjnej sprawy czyli klekoczącego diesla pod maską jest jeszcze lepiej niż w przypadku prowadzenia. Silnik najlepiej pokazuje swoją moc przy wyższych prędkościach i co najważniejsze swoim brzmieniem nie przyprawiał mnie o mdłości. Nie powiem, że brzmi przyjemnie, raczej neutralnie, ale swoją dynamiką i średnim apetytem na paliwo rekompensuje to bez problemu. Gdybym siedział w europejskim aucie zbluzgałbym automat najgorzej jak tylko potrafię, ale biorąc pod uwagę dostojny nieco gangsterski charakter auta, oraz kraj jego pochodzenia przymknę na sprawę skrzyni biegów oko, powiem tylko, że automatyczna przekładnia jest i raz na jakiś czas przerzuca biegi, czyli niby wszystko ok.

 

         

 

Hot or not?

Nadszedł czas podsumowania, Chrysler 300C jest niewątpliwie wciąż autem egzotycznym i z pewnością nie dla każdego. Jeśli chcecie się wyróżnić, a przy tym potraficie przymknąć oko na trochę gorsze wykonanie i prowadzenie, to jest to auto dla was i wbrew stereotypom silnik diesla nie psuje jego charakteru, jest zdecydowanie świetną alternatywą przy tak wysokich jak obecnie cenach benzyny. Tym bardziej, że swoje niedociągnięcia 300-tka nadrabia czymś, czego na próżno szukać w autach z Europy, chodzi o charyzmę i cząstkę czegoś, co ludzie określają mianem “American Dream”. Do usłyszenia!

 

Zapraszamy do komentowania testu na forumsamochodowe.com.

 

 

Dane techniczne Chrysler 300C 3.0 CRD
Silnik turbodiesel, V6, 24 zaw.
Typ zasilania paliwem wtrysk Common Rail
Pojemność 2987 cm³
Moc maksymalna 160 kW (218 KM), 4000 obr/min
Maks. moment obrotowy 510 Nm, 1600 obr/min
Skrzynia biegów automatyczna, 5-biegowa
Zbiornik paliwa 71 l
Napęd napędzane koła tylne
Wymiary (./szer./wys.) 5015 x 1880 x 1475 mm
Masa własna / ładowność 1901 / 459 kg
Pojemność bagażnika 504 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie  10,8 / 6,6 / 8,1
Emisja CO2 215 g/km
Prędkość maksymalna 230 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 7,8 s
Cena wersji podstawowej 182 383
Cena wersji testowej 204 954

 

 

źródło: auto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole